22 lis 2014

Z boku czyli gdzie

W pewnej chwili zabrakło czasu. Nie starczyło go na bycie tu i tam w tym samym czasie. Chęci bywają olbrzymie, możliwości się mnożą, a jednak wszędzie choćby się chciało, być nie można... Czy na pewno chcę?
Czy na pewno potrzebuję?
Znaleźć swój ląd, swoje zadanie. Iść w tym kierunku. Być u siebie.

Bywa, że jestem częścią całości na dystans, że w czymś partycypuje bo tam się czuję, jednak nie jestem w pełni. Bywa, że tak się dzieje bo okoliczności... Bywa, że tak się dzieje bo tak wybieram. I tak jestem sobą będąc w sobie i trochę w innych przestrzeniach. U siebie przy kubku herbaty i zwyczajnej codzienności, u innych na różne sposoby. Czasem burzę. Czasem tworzę. Czasem komentuję. Czasem milczę. Jestem tam i tu i wtedy pytam gdzie ja właściwie jestem?

A może to zupełnie naturalne? Może gdy mój świat istnieje naprawdę, w innych światach mogę być już jedynie cieniem? Może nie ma w tym niczego zaskakującego, tylko ja uległam iluzji, że można być wszędzie?

Rytuał przejścia

Kolejny krok w życiu łączy się z przemianą, z oczyszczeniem. Rotacja myśli, czynów, priorytetów, celów, ludzi. Da się wyczuć zmieniający kierunek wiru rzeki. Nagle coś co było istotne, spada na daleki plan, coś innego staje się najważniejsze. Wszystko jest czasowe, określone perspektywą teraz i potem. Kiedyś się tego bałam, odczuwałam silne emocje. Dziś wciąż są emocje, jednak jest więcej spokoju, dystansu i ciszy. Jest. Jest jakoś i to jest faktem. Ja i Ty postrzegamy to co jest zupełnie inaczej. I to jest ciekawe. Możemy się dzieli, wymieniać. Mamy czym się dzielić.
Wciąż jednak są myśli i uczucia gdzieś w środku i one przywołują sferę bezpieczeństwa. Przypominają o tym co było takie dobre i wygodne i już okiełznane. A tu zmiana.
Ludzie nie lubią zmian. Lubimy jednak to co po nich następuje.
Oczyszczenie.
Rotacja myśli, ludzi, działań i priorytetów.
To co było ważne, odchodzi na dalszy plan.
Teraz ważne jest coś innego.
Trochę pobolewa. Trochę męczy. Trochę smuci. Ale wrota są już otwarte. Czas je przekroczyć.

16 lis 2014

Nie ma

Nie ma. Czasem nie ma z kim rozmawiać. Ludzie mijają. Priorytety się zmieniają. Kolejni ludzie są na jakiś czas by znowu odejść, by przyszli następni. I z jednej strony jest smutek bo nie ma mnie już tam, albo nawet i tu już mnie nie ma, i wciąż jeszcze nie mam mnie tam dokąd podążam. Wolność myśli, przekonań, bagażu spowita dogłębnym zrozumieniem swojego świata.
Czy zawsze idę pod prąd? Chyba nie. Czy zawsze idę z prądem? Też chyba nie. Czy zawsze wiem dokąd i dlaczego idę? Czasem o tym zapominam.
Dziś zaświeciła iskra nadziei. Już tu mnie nie ma. Już kończą się moje frywolne działania. Zaczynam być tam.
Czy się zawiodłam? Właściwie to chyba nie. Ci, którzy mają być, są. Reszta nie miała większego znaczenia. Nic nie zmieniło się w mojej nacji, jedynie moje myślenie uległo zmianie - chcę mieć dzieci polskojęzyczne w granicach rozsądku. Czas chyba określić owe granice. Bo po co mieć wokół ludzi i ludzi... Lepiej mieć jednak osoby.
Macierzyństwo wnosi wiele. Dziecko zmienia perspektywę. Poznałam już kilka polskich matek, które odseparowane od Polaków poszukują ich gdy stają się matkami. Ten fakt pokazuje jak ważne są dla nas korzenie, jak ważne pytanie o to kim jesteśmy i skąd się wywodzimy. Jednak przychodzi czas gdy macierzyństwo zostaje okiełznane i czas wrócić do własnej skóry. To właśnie wtedy rozpocznie się walka o ogień.
Może to i dobrze, że nie ma z kim pogadać. Tak jak kiedyś, w ogólniaku. Może to i dobrze bo teraz mogę na nowo pomówić ze sobą.

8 lis 2014

Lustro

Dawno... Dawno to było, gdy siadałam i pisałam spontaniczne słowa. Od tamtej pory różne wydarzenia miały miejsce, przeróżni ludzie na drodze, historie, których sama bym nie wymyśliła. A podobno taka kreatywna bestia ze mnie;)

Dziś usiadłam i sobie napiszę. Takie słowa właśnie, które nie patrzą na językoznawców, znawców i innych takich, tylko słowa, które zwyczajnie płyną.
Jestem tu sama. Jestem sama z własnego wyboru. Samotność ta nie jest samotna, fizyczna, duchowa. Jest to samotność w nie samotności. Jestem na tyle na ile czuję by być, a oddalam się gdy czuję, że czas na to. Kiedyś nie miałam odwagi się oddalać. Myślałam, że tak nie wolno, że źle mnie ocenią, że zawiodę. Dziś oddalam się. Dziś rezygnuję. Dziś jestem na tyle na ile mi to odpowiada.

Mówią o prawie lustra. Pewnie istnieje. Jednak chyba nie takie płaskie, zwyczajne, ale takie przestrzenne, a nawet i czasoprzestrzenne. Czy istnieje zaś lustro duchowe, spirytualne? Zastanawia mnie w tej chwili znajomość osób. Niektóre z nich są dla mnie niewiadomymi, niektóre pięknymi przygodami. I myślę, że skoro już tak świadomie i intuicyjnie idę przed siebie to po co otworzyłam się na ludzi bez serca? Na łgarzy? Co dają takie znajomości, jaką przynoszą informację? Która sfera mnie jest tak zakłamana i brudna? Hm... nie umiem znaleźć odpowiedzi. Szczerze mówiąc nawet jej nie szukam, po prostu idę tak daleko jak czuję by iść, a jeśli serce zmienia kierunek, ja skręcam. Jednak dziś coś we mnie odnowiło ten temat. Temat osób, lustra, podobieństwa...

To dziwny czas. Bardzo dziwny. Bardzo dużo w nim ruchu. Powroty, odejścia, palone mosty, wyciągane przez mgłę ręce... Dziwny czas, nietypowy, nie pasuje do scenariusza telenoweli. Jak będzie? Jak dalej będzie?

Usiądę. Przyjżę się.

28 wrz 2014

Dobrze jest


Cisza
Toczą się rozmowy
Spokój
Widzę


Cisza
Jestem nie uczestnicząc
Chcę choć inna droga jest wyraźna i gładka
Czy potrzebuję?
Chyba nie
Już chyba nie
Już chyba to wiem
lub wiem to teraz
Żałuję?
Nie
jedynie spoglądam na to co mogłoby być

Cisza
już od dawna jest dobrze
spokojnie i wolno
Braki wiedzy nie ranią
Palone spichlerze nie karmią
Jest już dobrze
Chyba jest dobrze
Teraz jest dobrze

Zastanawia mnie

Zastanawia mnie jak wydarzenia się mijają, jak osoby się mijają, wymieniają i przemijają. Zastanawia mnie jak klarownie układa się rzeczywistość gdy stawiam kroki drobne, nieśpieszne. Zastanawia mnie to co ostatnio obserwuję - jakby czystość doskonała. Jestem tam gdzie mam być. Tam gdzie mam nie być - nie jestem.
I brak żalu, rozterek też mnie zastanawia. Zupełna przejrzystość osób i doświadczeń.
Zastanawia mnie spokój w tym pseudobałaganie.

27 sie 2014

Upijam się

Dawno tu nie pisałam. Jakby tutejszej mnie na chwilę zabrakło. Byłam kimś innym. Byłam gdzieś indziej. Ale nie tu.
Dziś doświadczam czegoś, co właściwie we mnie uderzyło. Nie, tąpnęło, delikatnie olśniło i wywróciło do góry nogami. Rzeczywistość uległa zmianie. W tej samej chwili ktoś napisał coś, ktoś inny coś powiedział, a ja wysłuchałam. I oto jestem. Jestem tu na nowo.


Zapaliłam świeczkę. Wcześniej dokonałam obrzędu oczyszczenia. Napiłam się wody. Teraz siedzę. Świeczka płonie. Zamknęłam oczy i świat brzmi zupełnie inaczej niż przy otwartych oknach. Jest dość cicho. Wolę oczy zamknięte, ale jak będę pisać? A słowa chcą się zapisywać...

Zamykam.

Dziś upijam się sobą.

Mandala

Rysowałam dziś mandalę
prostą
zwyczajną
Potem ktoś ją zmył
nie ma mandali

jest
w mojej głowie

Mantra

To jest ten moment, kiedy wszystko się zmienia.
WSZYSTKO MOGĘ. MAM DOSTĘP DO WSZYSTKIEGO CZEGO POTRZEBUJĘ.

Sama zamknę oczy i się z tym oswoję. Bo to jest nowe. Nowe dla mnie.
Wszystko mogę. Mam dostęp do wszystkiego czego mi potrzeba.

I nie jest to afirmacją. To fakt. Nie jest to stanem życzeniowym. To się już spełniło. Mogę wszystko.

Nie wiem co zrobię z taką rzeczywistością. Nie wiem jak ją w sobie ogarnę. Wiem jednak, że dziś, 27.08.2014 doświadczyłam, że mogę wszystko i że mam dostęp do wszystkiego czego potrzebuję.

To jest trochę jak mantra. Rodzaj spełnienia.

4 sie 2014

Nie-Monopol

Cieszę się ogromnie, że żyję i coraz pełniej się w życiu zapadam. Mając lat szesnaście nie myślałam, że będę tu gdzie jestem, po tak licznych doświadczeniach, które już za mną i wciąż jeszcze przede mną. Wtedy tego nie wiedziałam i cóż, chyba dobrze, że wówczas mało było we mnie determinacji i silnej woli.....
Dziś cieszę się, że dookreślając samą siebie, wkraczam do grup ludzi, którzy są moimi zwierciadłami. Cieszę się, że już nie mam poczucia odmienności i wyalienowania bo widzę, że takich jak ja jest więcej i my wszyscy nie jesteśmy nienormalni, lub inni, my jesteśmy po prostu kim jesteśmy. Cieszę się z odnalezienia i ciągłego odnajdywania własnego miejsca w sobie i na ziemi. To bowiem coraz pełniej określa mnie, uleczając mnie z wszelkich niepotrzebnych chorób duszy.
Hmm nie powiem, że mnie przeraża monopol na wiedzę, modę, itp., typowy dla społeczeństwa cywilizowanego, jednak przyznaję, że bycie w tym nurcie przez kilka lat skutecznie zabijało mnie we mnie. Ani nie było mi z tym dobrze, ani miło, ani fascynująco. Wręcz przeciwnie, wciąż czułam się jak niedopasowany do pozostałych dziwoląg.

Ostatnio dzieje się więcej. Kobiety, które poznaję są odważne, aktywne, dają wyraz swoim pragnieniom, tworzą. To są kobiety, wśród których jest mi dobrze, choć i w tych społecznościach pozostaję na uboczu. Co mnie jednak w nich zachwyca? Fakt, że jestem, będąc na uboczu właśnie taka jestem. Nie muszę być bardziej lub mniej, mogę być teraz, w tym momencie życia, w takiej formie i wymiarze, w jakim czuję, że jest dobrze. Będąc sobą, mogę być z innymi.

Dziękuję!