Dawno... Dawno to było, gdy siadałam i pisałam spontaniczne słowa. Od tamtej pory różne wydarzenia miały miejsce, przeróżni ludzie na drodze, historie, których sama bym nie wymyśliła. A podobno taka kreatywna bestia ze mnie;)
Dziś usiadłam i sobie napiszę. Takie słowa właśnie, które nie patrzą na językoznawców, znawców i innych takich, tylko słowa, które zwyczajnie płyną.
Jestem tu sama. Jestem sama z własnego wyboru. Samotność ta nie jest samotna, fizyczna, duchowa. Jest to samotność w nie samotności. Jestem na tyle na ile czuję by być, a oddalam się gdy czuję, że czas na to. Kiedyś nie miałam odwagi się oddalać. Myślałam, że tak nie wolno, że źle mnie ocenią, że zawiodę. Dziś oddalam się. Dziś rezygnuję. Dziś jestem na tyle na ile mi to odpowiada.
Mówią o prawie lustra. Pewnie istnieje. Jednak chyba nie takie płaskie, zwyczajne, ale takie przestrzenne, a nawet i czasoprzestrzenne. Czy istnieje zaś lustro duchowe, spirytualne? Zastanawia mnie w tej chwili znajomość osób. Niektóre z nich są dla mnie niewiadomymi, niektóre pięknymi przygodami. I myślę, że skoro już tak świadomie i intuicyjnie idę przed siebie to po co otworzyłam się na ludzi bez serca? Na łgarzy? Co dają takie znajomości, jaką przynoszą informację? Która sfera mnie jest tak zakłamana i brudna? Hm... nie umiem znaleźć odpowiedzi. Szczerze mówiąc nawet jej nie szukam, po prostu idę tak daleko jak czuję by iść, a jeśli serce zmienia kierunek, ja skręcam. Jednak dziś coś we mnie odnowiło ten temat. Temat osób, lustra, podobieństwa...
To dziwny czas. Bardzo dziwny. Bardzo dużo w nim ruchu. Powroty, odejścia, palone mosty, wyciągane przez mgłę ręce... Dziwny czas, nietypowy, nie pasuje do scenariusza telenoweli. Jak będzie? Jak dalej będzie?
Usiądę. Przyjżę się.
8 lis 2014
28 wrz 2014
Dobrze jest
Cisza
Toczą się rozmowy
Spokój
Widzę
Cisza
Jestem nie uczestnicząc
Chcę choć inna droga jest wyraźna i gładka
Czy potrzebuję?
Chyba nie
Już chyba nie
Już chyba to wiem
lub wiem to teraz
Żałuję?
Nie
jedynie spoglądam na to co mogłoby być
Cisza
już od dawna jest dobrze
spokojnie i wolno
Braki wiedzy nie ranią
Palone spichlerze nie karmią
Jest już dobrze
Chyba jest dobrze
Teraz jest dobrze
Zastanawia mnie
Zastanawia mnie jak wydarzenia się mijają, jak osoby się mijają, wymieniają i przemijają. Zastanawia mnie jak klarownie układa się rzeczywistość gdy stawiam kroki drobne, nieśpieszne. Zastanawia mnie to co ostatnio obserwuję - jakby czystość doskonała. Jestem tam gdzie mam być. Tam gdzie mam nie być - nie jestem.
I brak żalu, rozterek też mnie zastanawia. Zupełna przejrzystość osób i doświadczeń.
Zastanawia mnie spokój w tym pseudobałaganie.
I brak żalu, rozterek też mnie zastanawia. Zupełna przejrzystość osób i doświadczeń.
Zastanawia mnie spokój w tym pseudobałaganie.
27 sie 2014
Upijam się
Dawno tu nie pisałam. Jakby tutejszej mnie na chwilę zabrakło. Byłam kimś innym. Byłam gdzieś indziej. Ale nie tu.
Dziś doświadczam czegoś, co właściwie we mnie uderzyło. Nie, tąpnęło, delikatnie olśniło i wywróciło do góry nogami. Rzeczywistość uległa zmianie. W tej samej chwili ktoś napisał coś, ktoś inny coś powiedział, a ja wysłuchałam. I oto jestem. Jestem tu na nowo.
Zapaliłam świeczkę. Wcześniej dokonałam obrzędu oczyszczenia. Napiłam się wody. Teraz siedzę. Świeczka płonie. Zamknęłam oczy i świat brzmi zupełnie inaczej niż przy otwartych oknach. Jest dość cicho. Wolę oczy zamknięte, ale jak będę pisać? A słowa chcą się zapisywać...
Zamykam.
Dziś upijam się sobą.
Dziś doświadczam czegoś, co właściwie we mnie uderzyło. Nie, tąpnęło, delikatnie olśniło i wywróciło do góry nogami. Rzeczywistość uległa zmianie. W tej samej chwili ktoś napisał coś, ktoś inny coś powiedział, a ja wysłuchałam. I oto jestem. Jestem tu na nowo.
Zapaliłam świeczkę. Wcześniej dokonałam obrzędu oczyszczenia. Napiłam się wody. Teraz siedzę. Świeczka płonie. Zamknęłam oczy i świat brzmi zupełnie inaczej niż przy otwartych oknach. Jest dość cicho. Wolę oczy zamknięte, ale jak będę pisać? A słowa chcą się zapisywać...
Zamykam.
Dziś upijam się sobą.
Mandala
Rysowałam dziś mandalę
prostą
zwyczajną
Potem ktoś ją zmył
nie ma mandali
jest
w mojej głowie
prostą
zwyczajną
Potem ktoś ją zmył
nie ma mandali
jest
w mojej głowie
Mantra
To jest ten moment, kiedy wszystko się zmienia.
WSZYSTKO MOGĘ. MAM DOSTĘP DO WSZYSTKIEGO CZEGO POTRZEBUJĘ.
Sama zamknę oczy i się z tym oswoję. Bo to jest nowe. Nowe dla mnie.
Wszystko mogę. Mam dostęp do wszystkiego czego mi potrzeba.
I nie jest to afirmacją. To fakt. Nie jest to stanem życzeniowym. To się już spełniło. Mogę wszystko.
Nie wiem co zrobię z taką rzeczywistością. Nie wiem jak ją w sobie ogarnę. Wiem jednak, że dziś, 27.08.2014 doświadczyłam, że mogę wszystko i że mam dostęp do wszystkiego czego potrzebuję.
To jest trochę jak mantra. Rodzaj spełnienia.
WSZYSTKO MOGĘ. MAM DOSTĘP DO WSZYSTKIEGO CZEGO POTRZEBUJĘ.
Sama zamknę oczy i się z tym oswoję. Bo to jest nowe. Nowe dla mnie.
Wszystko mogę. Mam dostęp do wszystkiego czego mi potrzeba.
I nie jest to afirmacją. To fakt. Nie jest to stanem życzeniowym. To się już spełniło. Mogę wszystko.
Nie wiem co zrobię z taką rzeczywistością. Nie wiem jak ją w sobie ogarnę. Wiem jednak, że dziś, 27.08.2014 doświadczyłam, że mogę wszystko i że mam dostęp do wszystkiego czego potrzebuję.
To jest trochę jak mantra. Rodzaj spełnienia.
4 sie 2014
Nie-Monopol
Cieszę się ogromnie, że żyję i coraz pełniej się w życiu zapadam. Mając lat szesnaście nie myślałam, że będę tu gdzie jestem, po tak licznych doświadczeniach, które już za mną i wciąż jeszcze przede mną. Wtedy tego nie wiedziałam i cóż, chyba dobrze, że wówczas mało było we mnie determinacji i silnej woli.....
Dziś cieszę się, że dookreślając samą siebie, wkraczam do grup ludzi, którzy są moimi zwierciadłami. Cieszę się, że już nie mam poczucia odmienności i wyalienowania bo widzę, że takich jak ja jest więcej i my wszyscy nie jesteśmy nienormalni, lub inni, my jesteśmy po prostu kim jesteśmy. Cieszę się z odnalezienia i ciągłego odnajdywania własnego miejsca w sobie i na ziemi. To bowiem coraz pełniej określa mnie, uleczając mnie z wszelkich niepotrzebnych chorób duszy.
Hmm nie powiem, że mnie przeraża monopol na wiedzę, modę, itp., typowy dla społeczeństwa cywilizowanego, jednak przyznaję, że bycie w tym nurcie przez kilka lat skutecznie zabijało mnie we mnie. Ani nie było mi z tym dobrze, ani miło, ani fascynująco. Wręcz przeciwnie, wciąż czułam się jak niedopasowany do pozostałych dziwoląg.
Ostatnio dzieje się więcej. Kobiety, które poznaję są odważne, aktywne, dają wyraz swoim pragnieniom, tworzą. To są kobiety, wśród których jest mi dobrze, choć i w tych społecznościach pozostaję na uboczu. Co mnie jednak w nich zachwyca? Fakt, że jestem, będąc na uboczu właśnie taka jestem. Nie muszę być bardziej lub mniej, mogę być teraz, w tym momencie życia, w takiej formie i wymiarze, w jakim czuję, że jest dobrze. Będąc sobą, mogę być z innymi.
Dziękuję!
Dziś cieszę się, że dookreślając samą siebie, wkraczam do grup ludzi, którzy są moimi zwierciadłami. Cieszę się, że już nie mam poczucia odmienności i wyalienowania bo widzę, że takich jak ja jest więcej i my wszyscy nie jesteśmy nienormalni, lub inni, my jesteśmy po prostu kim jesteśmy. Cieszę się z odnalezienia i ciągłego odnajdywania własnego miejsca w sobie i na ziemi. To bowiem coraz pełniej określa mnie, uleczając mnie z wszelkich niepotrzebnych chorób duszy.
Hmm nie powiem, że mnie przeraża monopol na wiedzę, modę, itp., typowy dla społeczeństwa cywilizowanego, jednak przyznaję, że bycie w tym nurcie przez kilka lat skutecznie zabijało mnie we mnie. Ani nie było mi z tym dobrze, ani miło, ani fascynująco. Wręcz przeciwnie, wciąż czułam się jak niedopasowany do pozostałych dziwoląg.
Ostatnio dzieje się więcej. Kobiety, które poznaję są odważne, aktywne, dają wyraz swoim pragnieniom, tworzą. To są kobiety, wśród których jest mi dobrze, choć i w tych społecznościach pozostaję na uboczu. Co mnie jednak w nich zachwyca? Fakt, że jestem, będąc na uboczu właśnie taka jestem. Nie muszę być bardziej lub mniej, mogę być teraz, w tym momencie życia, w takiej formie i wymiarze, w jakim czuję, że jest dobrze. Będąc sobą, mogę być z innymi.
Dziękuję!
9 lip 2014
Monika
Dawno nie miałam chwil takich jak ta. Być sobą, czynić siebie, stawać się sobą coraz bardziej. Dawno nie było mi dane bym była Moniką. Było czy nie było - po części to ode mnie zależy:) Dawno nie było mi tak jak teraz.
A teraz...
Teraz jest świeczka i moje pisanie. Teraz są rozmowy ze znajomymi sprzed trzech milionów lat. Teraz jest książka i cisza. I wino i kąpiel i wolność. I ja jestem. Ja! Monika! Taka trochę nastoletnia, trochę rozmarzona i trochę niepoprawnie emocjonalna. Piszę spontanicznie, bez planu, ani zamysłu. Tak jak słowa się układają w wolnym szyku.
Jestem.
Ja, Monika.
Ja Monika jestem.
A teraz pójdę tam gdzie bywam dość często. Do krainy wyboru i śnienia na jawie się udam. Tak zwyczajnie, ze świeczką pójdę bo o to chodzi, by światło było. Pójdę i wrócę, gdy znowu nastania czas na bycie Moniką. Wrócę. Kiedyś.
A teraz...
Teraz jest świeczka i moje pisanie. Teraz są rozmowy ze znajomymi sprzed trzech milionów lat. Teraz jest książka i cisza. I wino i kąpiel i wolność. I ja jestem. Ja! Monika! Taka trochę nastoletnia, trochę rozmarzona i trochę niepoprawnie emocjonalna. Piszę spontanicznie, bez planu, ani zamysłu. Tak jak słowa się układają w wolnym szyku.
Jestem.
Ja, Monika.
Ja Monika jestem.
A teraz pójdę tam gdzie bywam dość często. Do krainy wyboru i śnienia na jawie się udam. Tak zwyczajnie, ze świeczką pójdę bo o to chodzi, by światło było. Pójdę i wrócę, gdy znowu nastania czas na bycie Moniką. Wrócę. Kiedyś.
Siedzę
Siedzę
Powracam do domu
Daleko jeszcze lecz coraz bliżej
Siedzę
To światło ośmiela
Cisza cykania i istnienia
Siedzę
Inaczej
Sama nie sama
Siedzę bo tak
Tak jest dobrze
Wrócić do siebie
I wracać co chwila
Powracam do domu
Daleko jeszcze lecz coraz bliżej
Siedzę
To światło ośmiela
Cisza cykania i istnienia
Siedzę
Inaczej
Sama nie sama
Siedzę bo tak
Tak jest dobrze
Wrócić do siebie
I wracać co chwila
6 lip 2014
Sobą bądź, sobą!
Dwie godziny temu, gdy powstał pomysł na ten wpis miałam ochotę być trochę naburmuszoną i zniesmaczoną inteligĘtką. Jednak po przesympatycznej i niezmiernie owocnej rozmowie odczuwam potrzebę rozsiania osobistego uśmiechu dalej i dalej i dalej.....
Taaaaa, dyplomatką nie jestem, ale chyba błędem było by napisać, że nie będę. Mamą też miałam nie być. Uśmiechem szerokim zalepiam osobiste dyrdymały, ale i zwyczajnie czuję potrzebę uśmiechania się, lubię się uśmiechać i lubię jak jest miło. Że mi głowa pomimo wielu urazów pozostała kreatywną i właściwie mnoży się w sobie i rodzi co chwilę kolejne pomysły to cóż..... cieszyć się trzeba, a nie umartwiać.
Despotką jestem. Owszem. Lubię wiedzieć co i jak i najlepiej mi jest wówczas, gdy jest..... po mojemu:):P. Lubię punktualność i dotrzymywanie słowa, a lojalność ma u mnie specjalne względy. Mam swój tok rozumowania. Wciąż choruję na chorobę zwaną 'oczywistością'. Bo jak to możliwe, że różne rzeczy są oczywiste dla różnych ludzi!????? Oczywiście, że możliwe, i chwała nam - ludziom za to! Zwyczajnie mnie czasem ponosi!
I mam taki mały problem - jak już coś, to się nie mszczę, bo nie potrafię, ale całą sobą emanuję tym co moja głowa w swoich łączach przetwarza i żebym nie wiem jak bardzo się szkoliła i napracowała - wciąż wyłazi ze mnie małe lub większe to i owo. I cóż - taki to mój byt marny....
I myślę sobie, że mam nadzieję, że za 10 lat wpadanie mi w ręce ten wpis i uśmiechnę się do siebie czytając go i powiem sobie - KOBIETO, JESTEŚ WIELKA! WRESZCIE MASZ W NOSIE CO INNI CI LUB TAMCI I WSZELKIE SYSTEMY........
Bo nawet jeśli nie jestem tak stonowana i wyciszona jakbym sobie tego życzyła to wciąż jestem tą wariatką, która ma banana na twarzy, a w głowie setki pomysłów i na dodatek niektóre z nich umie zrealizować. Nawet jeśli nie mam tych tytułów, o których kiedyś marzyłam to teraz staję się coraz bardziej tym kim chcę być i im dalej w las tym jaśniej widzę rzeczywistość i tym częściej trafiam w dziesiątkę swoją intuicją. Nawet jeśli nie jestem idealna to jestem tym kłębowiskiem istnień, które cieszą się, że żyją i mimo rosnącej liczby zmarszczek cieszą się coraz intensywniej.
Sobą bądź. Cokolwiek to oznacza.
Taaaaa, dyplomatką nie jestem, ale chyba błędem było by napisać, że nie będę. Mamą też miałam nie być. Uśmiechem szerokim zalepiam osobiste dyrdymały, ale i zwyczajnie czuję potrzebę uśmiechania się, lubię się uśmiechać i lubię jak jest miło. Że mi głowa pomimo wielu urazów pozostała kreatywną i właściwie mnoży się w sobie i rodzi co chwilę kolejne pomysły to cóż..... cieszyć się trzeba, a nie umartwiać.
Despotką jestem. Owszem. Lubię wiedzieć co i jak i najlepiej mi jest wówczas, gdy jest..... po mojemu:):P. Lubię punktualność i dotrzymywanie słowa, a lojalność ma u mnie specjalne względy. Mam swój tok rozumowania. Wciąż choruję na chorobę zwaną 'oczywistością'. Bo jak to możliwe, że różne rzeczy są oczywiste dla różnych ludzi!????? Oczywiście, że możliwe, i chwała nam - ludziom za to! Zwyczajnie mnie czasem ponosi!
I mam taki mały problem - jak już coś, to się nie mszczę, bo nie potrafię, ale całą sobą emanuję tym co moja głowa w swoich łączach przetwarza i żebym nie wiem jak bardzo się szkoliła i napracowała - wciąż wyłazi ze mnie małe lub większe to i owo. I cóż - taki to mój byt marny....
I myślę sobie, że mam nadzieję, że za 10 lat wpadanie mi w ręce ten wpis i uśmiechnę się do siebie czytając go i powiem sobie - KOBIETO, JESTEŚ WIELKA! WRESZCIE MASZ W NOSIE CO INNI CI LUB TAMCI I WSZELKIE SYSTEMY........
Bo nawet jeśli nie jestem tak stonowana i wyciszona jakbym sobie tego życzyła to wciąż jestem tą wariatką, która ma banana na twarzy, a w głowie setki pomysłów i na dodatek niektóre z nich umie zrealizować. Nawet jeśli nie mam tych tytułów, o których kiedyś marzyłam to teraz staję się coraz bardziej tym kim chcę być i im dalej w las tym jaśniej widzę rzeczywistość i tym częściej trafiam w dziesiątkę swoją intuicją. Nawet jeśli nie jestem idealna to jestem tym kłębowiskiem istnień, które cieszą się, że żyją i mimo rosnącej liczby zmarszczek cieszą się coraz intensywniej.
Sobą bądź. Cokolwiek to oznacza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)