Zapalam swiece.
Jedna, w najwiekszym swieczniku. A swiecznik koloru czerwonego.
Ta swieca to malo wiec zapalam jeszcze dwie mniejsze, fioletowe.
Wpatruje sie w najwieksza swiece I uspokajam oddech. Czuje oddech, czuje swoje cialo. Oddycham gleboko. Spokojnie.
Zamykam oczy I wciaz czuje swoj oddech. Swiadomie go zwalniam I oddycham gleboko.
Cisza
Teraz zaczynam dziekowac.
Dziekuje komus....
Wymieniam konkretne osoby, powtarzajac slowo dziekuje.
Pamietam by podziekowac sobie, swojemu cialu, temu wszystkiemu z czym sie utozsamiam.
A teraz koncentruje sie na dziekowaniu za odwage.
Zawsze kazde zdanie zaczynam od wypowiadania slowa DZIEKUJE.
Zawsze gdy dziekuje, staram sie czuc moje wlasne slowa. Czasem, gdy zaczynam dziekowac zalewa mnie kompletna pustka, wszystkie mysli znikaja, jakby nie bylo za co dziekowac. Ale gdy zaczynaja sie pojawiac pojedyncze powody, lista sie rozwija, mysli galopuja, a we mnie serce zaczyna lomotac. Jest mi dobrze.
Mysli sie uspokajaja. Dziekczynienie staje sie wolniejsze. Pilnuje sie by nie poplynac w rozne strony, ale trwac w wybranym temacie. To mnie mobilizuje by znalezc to co zgubilam, zakopalam, o czym zapomnialam. To dobra wytrwalosc.
I nastaje spokoj mysli. Staram sie wytrwac w takim 'niemysle' tak dlugo jak tylko potrafie. Otwieram oczy, wpatruje sie w swiatlo I jest mi dobrze.
Zycze dobrych doznan:)
10 wrz 2013
9 wrz 2013
Na wszystko jest czas
Taki sobie frazesiczek, ktory w codziennosci traci moc bo wszyscy wszystko chca w tym samym czasie I w ten sam sposob. Blad.
Jest inna metoda, praktykowana przeze mnie latami, czyli robienie wszystkiego jednoczesnie. Uhuhu, to sie mozna przejechac I samego siebie zajechac. Tez nie polecam.
Jest doswiadczenie, swiadomosc, przeczucie I wiedza I one naprawde podpowiadaja co, gdzie I kiedy. Bo czlowiek jednego dnia nie jest gotowy by podjac wyzwanie, ale innego dnia juz jest. Do tej gotowosci kazdy z nas dojrzewa. Jesli oczywiscie spelniamy odpowiednie warunki, a chocby jeden - idziemy wlasna droga. Wiem, wiem, w tych czasach to trudne bo swiat jest taki, a nie inny, bo trzeba isc za postepem, itp.
Jasne, odpowiadam:) Trzeba:)
Trzeba jesc zahibernowanego makdonalda mimo, ze wszyscy wiedza co jedza.
Trzeba posiadac talerze I dekodery I co gorsza ogladac ich zawartosc mimo, ze kazdy wie jak to pierze mozgi.
Trzeba mowic o sprawach waznych dyplomatycznie mimo, ze kazdy wie, ze tam siedzi klamstwo.
Trzeba sie odtrzebac chyba:)
Na wszystko jest czas.
Jest czas na bycie silnym I jest czas na bycie slabym.
Jest czas na bycie bogatym I jest czas na bycie biednym.
Jest czas na nauke I jest czas na egzamin.
Jest czas na biesiade I jest czas na glod.
Na wszystko jest czas. Zyjac zgodnie ze soba mamy szanse nauczyc sie na co mamy czas, te osobista szanse bycia soba.
Jest inna metoda, praktykowana przeze mnie latami, czyli robienie wszystkiego jednoczesnie. Uhuhu, to sie mozna przejechac I samego siebie zajechac. Tez nie polecam.
Jest doswiadczenie, swiadomosc, przeczucie I wiedza I one naprawde podpowiadaja co, gdzie I kiedy. Bo czlowiek jednego dnia nie jest gotowy by podjac wyzwanie, ale innego dnia juz jest. Do tej gotowosci kazdy z nas dojrzewa. Jesli oczywiscie spelniamy odpowiednie warunki, a chocby jeden - idziemy wlasna droga. Wiem, wiem, w tych czasach to trudne bo swiat jest taki, a nie inny, bo trzeba isc za postepem, itp.
Jasne, odpowiadam:) Trzeba:)
Trzeba jesc zahibernowanego makdonalda mimo, ze wszyscy wiedza co jedza.
Trzeba posiadac talerze I dekodery I co gorsza ogladac ich zawartosc mimo, ze kazdy wie jak to pierze mozgi.
Trzeba mowic o sprawach waznych dyplomatycznie mimo, ze kazdy wie, ze tam siedzi klamstwo.
Trzeba sie odtrzebac chyba:)
Na wszystko jest czas.
Jest czas na bycie silnym I jest czas na bycie slabym.
Jest czas na bycie bogatym I jest czas na bycie biednym.
Jest czas na nauke I jest czas na egzamin.
Jest czas na biesiade I jest czas na glod.
Na wszystko jest czas. Zyjac zgodnie ze soba mamy szanse nauczyc sie na co mamy czas, te osobista szanse bycia soba.
8 wrz 2013
Oczywiscie, ze mozna
Mozna marudzic?
Mozna sie smiac?
Mozna byc szczesliwym?
Mozna wegetowac?
Mozna stracic sens?
Mozna isc do przodu?
Mozna krasc?
Mozna kochac?
Mozna byc?
Mozna umrzec?
Wszystko mozna, prawda?
Mozna sie smiac?
Mozna byc szczesliwym?
Mozna wegetowac?
Mozna stracic sens?
Mozna isc do przodu?
Mozna krasc?
Mozna kochac?
Mozna byc?
Mozna umrzec?
Wszystko mozna, prawda?
7 wrz 2013
Oczywiscie, ze sie da
Siedze wlasnie przed netem i oczy mi sie otwieraja. Ponad poltora roku korzystalam z sieci tylko w celach kontaktowych lub celem znalezienia informacji potrzebnych natychmiast. Dzis, troche wyluzowana przygladam sie tematom, ktore mnie interesuja. Presji nie mam, ale lubie wiedziec. I prosze..... Eureka! Co klik to odkrycie I metody, ktore moze gdyby byly mi objawione wczesniej, powstrzymaly by mnie od emigracji...? Kto wie? Moze tak, moze nie, w kazdym razie odkrylam mnostwo mozliwosci, ktore ktos wymyslil, a ktos inny stosuje i bardzo mnie to cieszy:)
Pisze jako kobieta do kobiet I przyszla mi do glowy taka mysl (w zwiazku z moim odkryciem), czy Wy poszukujecie? Jaka metoda na zycie bardziej Wam odpowiada, tradycyjna czy nowatorska? W jaki sposob realizujecie swoje marzenia? Nie wierze, zeby wszystko szlo jak z platka, wyzwania sa codziennoscia kazdego czlowieka. Zatem jak Wy znajdujecie alternatywy? Czy zawsze brniecie w wyznaczonym kierunku, czy jednak delektujecie sie podroza?
Ja lubie sie delektowac. Lubie smaki I zapachy, uwielbiam sluchac smiechu moich dziewczynek I szumu drzew. Bardzo lubie poznawac nowe mozliwosci I je na sobie testowac, choc nie jestem skrajna w swoich poczynaniach. Niezmiernie lubie tanczyc I chyba tak krocze przez zycie - roztanczona.
Kiedys widzialam trudnosci, widzialam belki na drodze, dzis widze to co za belkami. Uwierzcie mi, to jedna z najcudowniejszych transformacji w moim zyciu. Bardzo! Naprawde bardzo mi ona odpowiada:):):)
Dajcie znac jak sobie radzicie z Wasza codziennoscia:)
Pisze jako kobieta do kobiet I przyszla mi do glowy taka mysl (w zwiazku z moim odkryciem), czy Wy poszukujecie? Jaka metoda na zycie bardziej Wam odpowiada, tradycyjna czy nowatorska? W jaki sposob realizujecie swoje marzenia? Nie wierze, zeby wszystko szlo jak z platka, wyzwania sa codziennoscia kazdego czlowieka. Zatem jak Wy znajdujecie alternatywy? Czy zawsze brniecie w wyznaczonym kierunku, czy jednak delektujecie sie podroza?
Ja lubie sie delektowac. Lubie smaki I zapachy, uwielbiam sluchac smiechu moich dziewczynek I szumu drzew. Bardzo lubie poznawac nowe mozliwosci I je na sobie testowac, choc nie jestem skrajna w swoich poczynaniach. Niezmiernie lubie tanczyc I chyba tak krocze przez zycie - roztanczona.
Kiedys widzialam trudnosci, widzialam belki na drodze, dzis widze to co za belkami. Uwierzcie mi, to jedna z najcudowniejszych transformacji w moim zyciu. Bardzo! Naprawde bardzo mi ona odpowiada:):):)
Dajcie znac jak sobie radzicie z Wasza codziennoscia:)
4 wrz 2013
Cisza przed zmiana
Ponoc zmiana jest naturalnym stanem rzeczy, a jednak tak trudno nam zmiany zaakceptowac. Co dopiero stac sie ich autorkami!?
Pamietam poczatki. Bylo ciezko bo kurczowo trzymalam sie stanu jaki istnial. Trudno mi bylo sie oddzielic od niego choc bylam w nim nieszczesliwa. Jednak byla jakas silna moc, jakies przeswiadczenie, ze nie chce stanu w jakim tkwilam I cos zrobic musze by go zmienic. Owo przeswiadczenie bylo najwidoczniej moja osobista motywacja. Dzieki niemu bowiem udawalo mi sie stawiac kolejne kroki w nieznanym kierunku mimo, ze nie wiedzialam co mnie spotka.
Potem bylo oczywiscie razniej. Dotychczasowe doswiadczenia dodawaly wsparcia I mobilizowaly do dalszych poszukiwan. Tak jest do dzis. Dzis podejmuje kolejna decyzje o zmianie I wzdrygam sie z lekka bo wciaz nie jestem mistrzynia w temacie jednak ciesze sie z odwagi jaka w sobie znajduje.
Przyszlam tu, na klif bo jest cicho, spokojnie I moge pobyc w samotnosci wpatrujac sie w morze, drzewa I czuc wciaz cieplo sloneczne. Tu jest przyjemnie, dobrze, tu mysli nie biegna tylko sa. I jedna mysl zatrzymala mnie na chwile, jak kumoszka zatrzymuje kumoszke na ulicy by poplotkowac. Mianowicie zdaje sobie sprawe, z faktu, ze o zmianach, systemie, dojrzewaniu, decyzjach I temu podobnych zagadnieniach pisze wlasciwie ciagle. Mozna by pomyslec, ze krece sie na karuzeli czyli tkwie w miejscu. Ja jednak mysle odmiennie.
Mysle, ze wiekszosc z nas stoi przed roznymi wyzwaniami tylko dlatego, ze zostalismy wyhodowani w pewnym systemie, nauczylismy sie go doglebnie I teraz zmagamy sie z takimi samymi trudnosciami z jakimi zmagali sie nasi przodkowie.
Kilka dni temu poszlam na plac zabaw. Mialam chwile dla siebie wiec zaczelam sie hustac na hustawce. Zapomnilam juz o dreszczach, ktore towarzysza hustaniu sie coraz wyzej I wyzej I wowczas o nich sobie przypomnialam. Bylo to niezmiernie zabawne, szczegolnie, ze hustalam sie coraz wyzej by czuc je coraz mocniej I jakie zdumienie budzilo sie we mnie za kazdym razem gdy dreszcze stopniowo malaly, az nikly kompletnie! To co bylo takie niesamowite I troche przerazajace na poczatku, potem stawalo sie przyjemne az bezpowrotnie niklo.
Mysle, ze tak dzieje sie zawsze, przy kazdej zmianie. Mysle, ze najpierw targaja nami emocje, a potem nowy stan rzeczy zostaje oswojony I juz przestaje pasjonowac, potrzeba nam kolejnej zmiany. Moze to jest wlasnie owa karuzela zycia, w ramach ktorej powtarzam nieustannie tematy, ktore byly mi bliskie dawno temu
Zycze Ci ciszy I elastycznosci, zycze Ci relaksu I odwagi, wszystkiego tego co potrzebne jest do zycia pelnia piersia.
Pamietam poczatki. Bylo ciezko bo kurczowo trzymalam sie stanu jaki istnial. Trudno mi bylo sie oddzielic od niego choc bylam w nim nieszczesliwa. Jednak byla jakas silna moc, jakies przeswiadczenie, ze nie chce stanu w jakim tkwilam I cos zrobic musze by go zmienic. Owo przeswiadczenie bylo najwidoczniej moja osobista motywacja. Dzieki niemu bowiem udawalo mi sie stawiac kolejne kroki w nieznanym kierunku mimo, ze nie wiedzialam co mnie spotka.
Potem bylo oczywiscie razniej. Dotychczasowe doswiadczenia dodawaly wsparcia I mobilizowaly do dalszych poszukiwan. Tak jest do dzis. Dzis podejmuje kolejna decyzje o zmianie I wzdrygam sie z lekka bo wciaz nie jestem mistrzynia w temacie jednak ciesze sie z odwagi jaka w sobie znajduje.
Przyszlam tu, na klif bo jest cicho, spokojnie I moge pobyc w samotnosci wpatrujac sie w morze, drzewa I czuc wciaz cieplo sloneczne. Tu jest przyjemnie, dobrze, tu mysli nie biegna tylko sa. I jedna mysl zatrzymala mnie na chwile, jak kumoszka zatrzymuje kumoszke na ulicy by poplotkowac. Mianowicie zdaje sobie sprawe, z faktu, ze o zmianach, systemie, dojrzewaniu, decyzjach I temu podobnych zagadnieniach pisze wlasciwie ciagle. Mozna by pomyslec, ze krece sie na karuzeli czyli tkwie w miejscu. Ja jednak mysle odmiennie.
Mysle, ze wiekszosc z nas stoi przed roznymi wyzwaniami tylko dlatego, ze zostalismy wyhodowani w pewnym systemie, nauczylismy sie go doglebnie I teraz zmagamy sie z takimi samymi trudnosciami z jakimi zmagali sie nasi przodkowie.
Kilka dni temu poszlam na plac zabaw. Mialam chwile dla siebie wiec zaczelam sie hustac na hustawce. Zapomnilam juz o dreszczach, ktore towarzysza hustaniu sie coraz wyzej I wyzej I wowczas o nich sobie przypomnialam. Bylo to niezmiernie zabawne, szczegolnie, ze hustalam sie coraz wyzej by czuc je coraz mocniej I jakie zdumienie budzilo sie we mnie za kazdym razem gdy dreszcze stopniowo malaly, az nikly kompletnie! To co bylo takie niesamowite I troche przerazajace na poczatku, potem stawalo sie przyjemne az bezpowrotnie niklo.
Mysle, ze tak dzieje sie zawsze, przy kazdej zmianie. Mysle, ze najpierw targaja nami emocje, a potem nowy stan rzeczy zostaje oswojony I juz przestaje pasjonowac, potrzeba nam kolejnej zmiany. Moze to jest wlasnie owa karuzela zycia, w ramach ktorej powtarzam nieustannie tematy, ktore byly mi bliskie dawno temu
Zycze Ci ciszy I elastycznosci, zycze Ci relaksu I odwagi, wszystkiego tego co potrzebne jest do zycia pelnia piersia.
2 wrz 2013
Przeszlosc wieczorowa pora
Nigdy nie bylam fanka gdybania. Nadal nie jestem.
Kilka minut temu wrocilam na chwile do przeszlosci, spojrzalam na nia po dlugim 'milczeniu' i zadalam sobie pytanie - co by bylo gdyby?
Czy jest we mnie zal?
Nie ma ani specjalnego zalu ani zadowolenia. Po prostu jest inaczej niz mogloby byc. Jest inaczej. I chyba wlasnie innosc jest glownym atrybutem tej chwili. Inaczej bywa w glowie, sercu i codziennosci. Inaczej bywa na roznych kontynentach, a przeciez ludzie sa tacy sami.
Nie, nie ma we mnie zalu. Bolu chyba tez juz nie ma. Jest tu i teraz. I tu i teraz jest dobrze. I jest lepiej i lepiej, a przeciez cuda juz i tak sie wydarzyly.
Mile spotkanie z przeszloscia, takie kiedy wszystko jest na swoim miejscu.
Kilka minut temu wrocilam na chwile do przeszlosci, spojrzalam na nia po dlugim 'milczeniu' i zadalam sobie pytanie - co by bylo gdyby?
Czy jest we mnie zal?
Nie ma ani specjalnego zalu ani zadowolenia. Po prostu jest inaczej niz mogloby byc. Jest inaczej. I chyba wlasnie innosc jest glownym atrybutem tej chwili. Inaczej bywa w glowie, sercu i codziennosci. Inaczej bywa na roznych kontynentach, a przeciez ludzie sa tacy sami.
Nie, nie ma we mnie zalu. Bolu chyba tez juz nie ma. Jest tu i teraz. I tu i teraz jest dobrze. I jest lepiej i lepiej, a przeciez cuda juz i tak sie wydarzyly.
Mile spotkanie z przeszloscia, takie kiedy wszystko jest na swoim miejscu.
I znowu dziekujemy:)
Hm co moze robic kobieta siedzaca w domu z dwojka dzieci?
Pewnie moze prac, prasowac, szorowac podlogi, gotowac obiady i szorowac gary, zbierac manatki po bawiazcych sie dzieciach, a wieczorami padac ze zmeczenia sadzac, ze tak ma to wszystko wygladac i ze tak jest dobrze i do tego wlasnie zostala stworzona:)
Nie!
Moze walczyc ze swoim domobyciem, znalezc prace, dzieci prowadzic do przedszkoli, chadzac na zakupy, udzielac sie towarzysko, dzieci klasc spac i spedzac z nimi wolne popoludnia.
Nie!
Moze byc w domu, kochac byc kobieta, kochac byc matka, spelniac sie tworczo w owej roli i nadawac sens kazdemu dniu. Moze byc zmeczona, czasem nie miec czasu, a czasem odejsc w zacisze domowego ogniska by odpoczac od ludzi, zakupow i dzieci. Moze tworzyc i robic to z pasja.
Tak!
Po co ta akcja dziekczynienia?
Osobiscie zapominam o dziekowaniu, a zawsze kiedy to robie czuje sie znacznie lepiej. Pomaga mi to w reperowaniu mojego postrzegania swiata we mnie i wokol mnie. Znacznie latwiej mi sie zyje kiedy dziekuje.
Czemu z kims? Kazdy wie, ze w kupie razniej. Skoro wiec cos jest juz sprawdzone, czemu z tego nie skorzystac? Ludzie sie modla razem, medytuja, tworza artystyczne dziela, sluchaja radia czy chadzaja do kina. Nie ma w tym niczego ekstrawaganckiego. Po prostu, jest razniej i przyjemniej. Na dodatek zalozenie jest takie, ze jest dobrze bo koncentrujemy sie na tym za co dziekujemy. Czy dziekczynienie moze byc zle? Pewnie moze, ale ja sie trzymam tego dobrego dziekowania, ktore dodaje sil i ubarwia zycie:)
Jest cos jeszcze. Jestem w domu. Jestem mama, swiadomie nie pracuje, choc wlasnie zobaczylam, ze pod domem szukaja kogos do pracy. Spokojnie bym sie nadala, pewnie obroty bym zwiekszyla, ale nie chce. Jeszcze nie. Bo moge byc mama i miec pomysly, ktore moge z powodzeniem realizowac. A to nadaje sens codziennosci.
Dobrze mi z tymi darmowymi okazjami do spotkania drugiego czlowieka. Dobrze mi z tym inicjowaniem wydarzen, w ktorych nikt nie przelicza niczego na pieniadze, a delektuje sie byciem, istnieniem... Lubie to wszystko bo to spotyka mnie z Toba, a Ciebie ze mna. Lubie to bo to jest moje, wyplywa ze mnie i plynie do Ciebie - kazdego, kto chce byc odbiorca.
Udanego dziekczynienia!
5-minutowka dziekczynienia
Pewnie moze prac, prasowac, szorowac podlogi, gotowac obiady i szorowac gary, zbierac manatki po bawiazcych sie dzieciach, a wieczorami padac ze zmeczenia sadzac, ze tak ma to wszystko wygladac i ze tak jest dobrze i do tego wlasnie zostala stworzona:)
Nie!
Moze walczyc ze swoim domobyciem, znalezc prace, dzieci prowadzic do przedszkoli, chadzac na zakupy, udzielac sie towarzysko, dzieci klasc spac i spedzac z nimi wolne popoludnia.
Nie!
Moze byc w domu, kochac byc kobieta, kochac byc matka, spelniac sie tworczo w owej roli i nadawac sens kazdemu dniu. Moze byc zmeczona, czasem nie miec czasu, a czasem odejsc w zacisze domowego ogniska by odpoczac od ludzi, zakupow i dzieci. Moze tworzyc i robic to z pasja.
Tak!
Po co ta akcja dziekczynienia?
Osobiscie zapominam o dziekowaniu, a zawsze kiedy to robie czuje sie znacznie lepiej. Pomaga mi to w reperowaniu mojego postrzegania swiata we mnie i wokol mnie. Znacznie latwiej mi sie zyje kiedy dziekuje.
Czemu z kims? Kazdy wie, ze w kupie razniej. Skoro wiec cos jest juz sprawdzone, czemu z tego nie skorzystac? Ludzie sie modla razem, medytuja, tworza artystyczne dziela, sluchaja radia czy chadzaja do kina. Nie ma w tym niczego ekstrawaganckiego. Po prostu, jest razniej i przyjemniej. Na dodatek zalozenie jest takie, ze jest dobrze bo koncentrujemy sie na tym za co dziekujemy. Czy dziekczynienie moze byc zle? Pewnie moze, ale ja sie trzymam tego dobrego dziekowania, ktore dodaje sil i ubarwia zycie:)
Jest cos jeszcze. Jestem w domu. Jestem mama, swiadomie nie pracuje, choc wlasnie zobaczylam, ze pod domem szukaja kogos do pracy. Spokojnie bym sie nadala, pewnie obroty bym zwiekszyla, ale nie chce. Jeszcze nie. Bo moge byc mama i miec pomysly, ktore moge z powodzeniem realizowac. A to nadaje sens codziennosci.
Dobrze mi z tymi darmowymi okazjami do spotkania drugiego czlowieka. Dobrze mi z tym inicjowaniem wydarzen, w ktorych nikt nie przelicza niczego na pieniadze, a delektuje sie byciem, istnieniem... Lubie to wszystko bo to spotyka mnie z Toba, a Ciebie ze mna. Lubie to bo to jest moje, wyplywa ze mnie i plynie do Ciebie - kazdego, kto chce byc odbiorca.
Udanego dziekczynienia!
5-minutowka dziekczynienia
30 sie 2013
C H A O S
Chaos to taki stan, ktorego ponoc bac sie nie trzeba bo przeciez z niego wlasnie powstal porzadek. No tak... Zatem bac sie nie bede tylko poczekam, az porzadek sam sie zrobi:)
Jakis czas temu zalozylam sobie, ze cokolwiek robie, jest latwe. Ot tak, latwe bo ja tak chce, bo chce tak myslec i czuc, bo juz sie natrudzilam w zyciu i bo taki jest obecnie plan. Szczerze mowiac wciaz ulegam zaskoczeniu kiedy widze, ze to zalozenie tak po prostu pomaga. Kiedy mam ochote wybic komus zeby bo ogarnia mnie lawina wscieklosci, przypominam sobie o moim zalozeniu latwego opanowywania emocji i wyboru mysli i czasem udaje mi sie natychmiast opanowac cala wscieklosc.
Teraz natomiast stoje przed wyzwaniem, otoz mam w glowie chaos powstaly w wyniku kreacji, poszukiwan, uzyskanych informacji i planow. Terminy zaczynaja gonic, a ja mam megachaos w glowie. Pomyslalam zatem, ze sprobuje zastosowac moja nowa metoda 'latwosci' odnosnie okielznania chaosu:) I tak na Waszych oczach odbedzie sie proces latwego przechodzenia przez wewnetrzny chaos z nadzieja, ze wedle prawidel kosmosu, wyniknie zen jakis porzadek.
Doswiadczacie czasem chaosu? Lub moze stanu kompletnej niewiedzy? Jak sobie z nim radzicie?
Polecam Wam spokoj bo tylko spokoj nam moze pomoc:)
Dobranoc:)
Jakis czas temu zalozylam sobie, ze cokolwiek robie, jest latwe. Ot tak, latwe bo ja tak chce, bo chce tak myslec i czuc, bo juz sie natrudzilam w zyciu i bo taki jest obecnie plan. Szczerze mowiac wciaz ulegam zaskoczeniu kiedy widze, ze to zalozenie tak po prostu pomaga. Kiedy mam ochote wybic komus zeby bo ogarnia mnie lawina wscieklosci, przypominam sobie o moim zalozeniu latwego opanowywania emocji i wyboru mysli i czasem udaje mi sie natychmiast opanowac cala wscieklosc.
Teraz natomiast stoje przed wyzwaniem, otoz mam w glowie chaos powstaly w wyniku kreacji, poszukiwan, uzyskanych informacji i planow. Terminy zaczynaja gonic, a ja mam megachaos w glowie. Pomyslalam zatem, ze sprobuje zastosowac moja nowa metoda 'latwosci' odnosnie okielznania chaosu:) I tak na Waszych oczach odbedzie sie proces latwego przechodzenia przez wewnetrzny chaos z nadzieja, ze wedle prawidel kosmosu, wyniknie zen jakis porzadek.
Doswiadczacie czasem chaosu? Lub moze stanu kompletnej niewiedzy? Jak sobie z nim radzicie?
Polecam Wam spokoj bo tylko spokoj nam moze pomoc:)
Dobranoc:)
20 sie 2013
Bylam
Dzis rano bylam na plazy. Slonce prazylo, wiatr wial, a ja stapalam po cieplym piasku. Bylo dosc wczesnie wiec dosc pusto. Bylo przyjemnie.
Dzien. Kazdy dzien ma swoj smak. Jaki smak?
Gorycz?
Slodycz?
Zadowolenie?
Osamotnienie?
Zaklopotanie?
Wygrana?
Jaki smak ma dzien?
Skora na moim ciele sie zmienia. Czasem dostrzegam w sobie dorosla kobiete. Doroslosc widoczna jest na twarzy. Moje cialo w sposob nieunikniony zmienia swoj wyglad, elastycznosc I gietkosc.
Poszczegolne dni pozostawiaja na moim ciele znaki. Doswiadczenia, mysli, interpretacje, wierzenia, wszystko to prowadzi mnie przez gaszcz dni jak ociemniala, zagubiona istote. Moje sprawy maja dla mnie ogromne znaczenie. Czy maja znaczenie dla sasiada z domu obok?
Dystans.
Do tu I teraz.
Do radosci I smutku.
Do bycia I posiadania.
Dzien. Kazdy dzien ma swoj smak. Jaki smak?
Gorycz?
Slodycz?
Zadowolenie?
Osamotnienie?
Zaklopotanie?
Wygrana?
Jaki smak ma dzien?
Skora na moim ciele sie zmienia. Czasem dostrzegam w sobie dorosla kobiete. Doroslosc widoczna jest na twarzy. Moje cialo w sposob nieunikniony zmienia swoj wyglad, elastycznosc I gietkosc.
Poszczegolne dni pozostawiaja na moim ciele znaki. Doswiadczenia, mysli, interpretacje, wierzenia, wszystko to prowadzi mnie przez gaszcz dni jak ociemniala, zagubiona istote. Moje sprawy maja dla mnie ogromne znaczenie. Czy maja znaczenie dla sasiada z domu obok?
Dystans.
Do tu I teraz.
Do radosci I smutku.
Do bycia I posiadania.
2 sie 2013
zaskakujace
wszystko jest zaskakujace
to, ze myslimy I to, ze nie myslimy
to, ze reagujemy I to w jaki sposob reagujemy
zaskakujace jest dla mnie jak wielka przepasc dzieli I laczy mnie ze mna sama
jak w kazdym lustrze widze inne odbicie
inne odbicie tej samej osoby
zaskakujace jak coraz mniej leku przed wyzwaniem
jak wiecej odwagi
dystansu
zaskakujace jak latwo z radosci wkroczyc w gniew
jak latwo usmiech niweluje gorycz
jak latwo wszystko mozna zmienic
zaskakujace jest takze
jak bardzo wierzymy I nie wierzymy
jak bardzo spelnia sie to co ma sie splenic
jak nieublaganie zmierzamy w jednym kierunku
I nie wiem co ma na nas najwiekszy wplyw
pochodzenie?
religia?
przyjaciele?
rodzina?
fatum?
numerologia?
fizyka kwantowa?
co?
I kazdy kolejny dzien jest proba odpowiedzi na to pytanie
to, ze myslimy I to, ze nie myslimy
to, ze reagujemy I to w jaki sposob reagujemy
zaskakujace jest dla mnie jak wielka przepasc dzieli I laczy mnie ze mna sama
jak w kazdym lustrze widze inne odbicie
inne odbicie tej samej osoby
zaskakujace jak coraz mniej leku przed wyzwaniem
jak wiecej odwagi
dystansu
zaskakujace jak latwo z radosci wkroczyc w gniew
jak latwo usmiech niweluje gorycz
jak latwo wszystko mozna zmienic
zaskakujace jest takze
jak bardzo wierzymy I nie wierzymy
jak bardzo spelnia sie to co ma sie splenic
jak nieublaganie zmierzamy w jednym kierunku
I nie wiem co ma na nas najwiekszy wplyw
pochodzenie?
religia?
przyjaciele?
rodzina?
fatum?
numerologia?
fizyka kwantowa?
co?
I kazdy kolejny dzien jest proba odpowiedzi na to pytanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)