23 lip 2013

Poranek

Nie spie juz od godziny. Spedzam czas z najcudowniejszym bobasem swiata:) Pije kawe, slucham Mozarta I mew. Jest cicho choc pojawiaja sie juz dzwieki dostaw, cofajacych aut, szpilek, autobusow. Jest wciaz spokojnie.
Te piekne oczy patrza na mnie z zaufaniem I ogromna radoscia. One nie znaja jeszcze dylematow zycia na naszej planecie. Nie znaja jeszcze problemow gender, materii, tozsamosci, itp. Ta istota jest zwyczajnie rozkoszna. Rozpiera ja radosc mimo zabkowania.

A ja mysle sobie, czym jest moje zabkowanie??

Zycze Tobie I sobie owej rozkoszy, ktora wlasnie podziwiam. Zycze Tobie I sobie wiecej odwagi do zadawania pytan I kroczenia przed siebie. Zycze odwagi do oswajania tego co nowe bo po czasie przestaje byc nowe, a jest naturalne. Zycze uspokojenia, wyciszenia I spokoju.

8 lip 2013

'Polityka karmienia piersia'

Znowu o dziaciach!?
Nie, znowu o kobiecie!

Pamietasz moje poprzednie blogi? Wiele bylo w nich przemyslen natury filozoficznej o silnym zabarwieniu emocjonalnym. Bloguje juz od lat i zawartosc tych internetowych ksiazek wraz ze sposobem ich pisania wciaz ulega zmianie. Niegdys duzo bylo we mnie emocji wynikajacych z moich relacji do... siebie, rodziny, partnera, itp. Potem wiecej bylo przemyslen ogolnych, ktore moga dotyczyc kazdego czlowieka. Dzis pisze o osobistym doswiadczeniu kobiecosci, co oznacza, ze blog ten wzrasta razem ze mna, z moimi doswiadczeniami, interpretacjami, wyzwaniami.
Od dnia, kiedy stalam sie mama moje zycie uleglo zmianie i choc zanim to sie stalo intensywnie szukalam wlasnej metody na zycie to dopiero gdy zaczelam byc odpowiedzialna za kompletnie bezbronna Meriam - moja determinacja do osiagniecia pelni szczescia i spelnienia w zyciu dramatycznie wzrosla. Szczesliwie w mojej podrozy macierzynstwa wciaz czuje, ze jestem kobieta, jestem Monika, ktora wielu z Was zna osobiscie. Nie mam poczucia, ze stalam sie jedynie matka. Co wiecej - owo bycie matka w sposob niezwykly obnaza moje stereotypy myslenia, poglady i emocjonalne pojmowanie wlasnej kobiecosci.

Z tego i wielu innych powodow czesto proponuje Ci teksty pisane w kontekscie macierzynstwa. Jestem obecnie na tym wlasnie etapie. Poznaje swiat kobiety jako matka z osobistego punktu widzenia, spolecznego, kulturowego i geopolitycznego. Na wlasnej skorze odczuwam prawidla, z ktorymi inne kobiety - matki, zmagaja sie od lat i coraz bardziej blogoslawie wlasna sytuacje: prawo do wyboru miejsca I przebiegu pologu jak i szczepienia moich corek oraz wiele innych. Posiadanie wyboru jest oznaka wolnosci - tak mi sie przynajmniej wydaje, czy jednak naprawde mam prawo do wyboru? To kwestia sporna. A w sporze tym kluczowa pozycje zajmuje dostep do rzetelnych informacji wraz z umiejetnoscia przelozenia ich na realia codziennosci...

Czytam wlasnie ksiazke pt.: 'Polityka karmienia piersia' i ponownie doznaje olsnienia popadajac jednoczesnie w swoisty stan bojowy. Od lat wzrasta moja swiadomosc wszechobecnej manipulacji, ktorej zarowno ja, jak i moi znajomi ulegaja, wielokrotnie cytowalam Orwella i dzielilam sie z Wami moimi przemysleniami na temat systemu, w jakim zyjemy. Wyzej wymieniona ksiazka jest kolejnym kijem rzuconym w mrowisko. Wcale nie trzeba byc kobieta by byc zainteresowanym zawartoscia tejze lektury, nie trzeba byc takze matka. Mysle, ze kazdy kto mial szanse siegnac po te ksiazke doswiadczyl swoistego otwarcia oczu. Informacje bowiem w niej zawarte nie dotycza stricte kobiet karmiacych piersia (lub nie), ale calego spoleczenstwa przypominajac jednoczesnie kobietom ich niezwykla sile. Wlos sie na glowie jezy! A w mojej glowie rosna kolejne kwestie i powstaja pytania dotyczacego zycia nie tylko mojego, ale moich dzieci. Wezmy jako przyklad jeden z glownych przedmiotow, ktore doprowadzaja cale spolecznosci do zguby - telewizor. Nawet jesli teraz moje coreczki nie znaja telewizyjnych obrazow, to wczesniej czy pozniej zaczna sie z nimi zaprzyjazniac w wyniku tzw. socjalizacji. Bo oczywistym jest, ze jesli inne dzieci lubia cos ogladac, moje dziewczynki tez beda do tego lgnely, a wszechogarniajace nas bibeloty zwiazane z programami lub postaciami telewizyjnymi nakrecaja ow glod ogladania ulubionego programu. Powstaja we mnie pytania... Czy moje dziewczynki rownie mocno chcialyby ogladac ulubione przez dzieci programy gdyby nie mialy swiadomosci, ze to sa ulubione programy innych dzieci? Czy jest mozliwe by w jakikolwiek sposob uniknac telewizyjnego prania mozgu bez tworzenia rzeczywistej szkody w procesie uspoleczniania? Czy potrafie przewidziec prawdziwe intencje realizatorow programow dla dzieci, wowczas gdy o tych programach bedziemy rozmawiac z moimi dziewczynkami? Czy potrafie wlasciwie rozpoznac do czego moje coreczki beda programowane poprzez ogadane przez nie programy? I najwazniejsze chyba pytanie CO ZROBIC?
Od lat slysze, ze telewizje powinno sie ogladac razem z dziecmi, a potem rozmawiac z nimi na temat obejrzanego materialu lub ze dzieci do lat 2-3 w ogole nie powinny widziec wlaczonego odbiornika telewizyjnego. Sama od lat nie ogladam telewizji i swietnie sie z tym czuje, wiec naturalnym jest, ze powstaje we mnie pokusa by uniemozliwic ogladanie telewizji moim dziewczynkom, jednak czy nie narobie tym wiecej szkody?
Tyle na temat telewizji, o ktorej latami dyskutuja ludzie w wiekszym lub mniejszym stopniu, a teraz pojdzmy po przylad do cytowanej ksiazki. Jak myslisz, czemu w zestawach dla lalek znajduje sie butelka do karmienia niemowlecia? Z cala pewnoscia by przygotowywac umysly malych dziewczynek do naturalnego wsrod ssakow karmienia piersia wowczas gdy same stana sie matkami... Pojdzmy do osobistego doswiadczeniu niektorych z Was. Pamietasz pozycje, w jakiej rodzilas swoje pociechy? Ja mialam szczescie i obydwie coreczki moglam rodzic w takiej pozycji, jaka byla najblizsza mojemu cialu, czy jednak kazda kobieta ma tyle samo szczescia? Znane jest ci doswiadczenie rodzenia lezac na wznak z podniesionymi nogami? Wiesz, ze ta pozycja powoduje znacznie wiecej cierpienia i bolu i wcale nie jest wzieta z natury naszego gatunku, ale niezwyklej pomyslowosci lekarzy-mezczyzn w zamieszchlych czasach?

No tak, ale do czego wlasciwie zmierzam?
Zyjemy w tak zwanym meskim swiecie. Dyskutuje sie wyzsze place mezczyzn, kobiety wyniszczaja swoje ciala by tylko przypodobac sie mezczyznom, jesli juz jestesmy rodzicami to w niezwyly sposob mezczyzni znajduja powody by uniknac odpowiedzialnosci za dzieci, kobietom to przychodzi znacznie trudniej. Kobiety sa wciaz wykorzystywane, od malenkosci odpowiednio programowane do przyjecia roli aprobowanej przez spolecznosc, w ktorej zyja. Kobiety poddaja sie tyraniom bo choc codziennosc ukazuje, ze potrafia zniesc ogromnie wiele, pozwolily sobie wmowic, ze bez mezczyzn sobie w zyciu nie poradza. I nie jest to protest przeciwko mezczyznom, ale kolejne wolanie do nas - Kobiet, ze mamy wartosc, ktorej nigdy nie zdobedzie zaden mezczyzna. To moje przypomnienie o potedze jaka tkwi w kobietach, ktore daja sobie szanse do tego by wiedziec co znacza, do czego sa potrzebne, az wreszcie maja absolutna swiadomosc wlasnej wartosci. Bardzo chce by kazda z nas dala sobie szanse, spojrzala na wlasne zycie z innej perspektywy niz dotychczas, by zaczela szperac i szukac, poznawac i zdobyta wiedze przekladac na wlasne zycie. Ufam, ze to jedna z metod, ktore pozwalaja kobietom doswiadczyc spelnienia bez potrzeby podwarzania kazdej kreatywnej idei.

Musze konczyc bo jestem mama. Nie zdolalam napisac wszystkiego, ale ufam, ze to co zostalo napisane, ma trafic do Ciebie, ufam, ze z jakiegos powodu zaczniesz sie zastanawiac i podwazac istniejacy stan. Mam nadzieje i gleboko w to wierze, ze razem ze mna bedziesz coraz bardziej docierac do zrodla wolnosci i doswiadczac jej zasobow.

Wszystkiego dobrego!

5 lip 2013

Jestem

Jestem kobieta.
Jestem mama.
Jestem corka.
Jestem czlowiekiem.
Jestem liderem.
Jestem kulturoznawca.
Jestem pasjonatka dzwiekow.
Jestem podrozniczka.
Jestem tu I teraz.

Jestem.

Latwo nam wspolczesnie mowic o tym co mamy. Trudniej natomiast okreslic kim jestesmy. Czy to dziwny zbiegokolicznosci?
W jakim stopniu moje 'jestem' jest moje? W jakim stopniu o swoje 'ja' dbam? Na ile jestem swiadoma potrzeb mojego 'ja'? Czy znam cele, pragnienia, sens zycia wlasnego 'ja'?

Po kilku latach naleznego mi odpoczynku I doswiadczeniach nie zaplanowanych wczesniej, ponownie poddaje sie owemu 'nosi mnie'. Zawsze gdy mnie nosi, cos z tego wynika. Gdy cos robie, czesto nie wiem jakie to bedzie w skutkach I co przyniesie pozniej, ale robie to bo tu I teraz ma wartosc ogromna. Przeciez moje zycie toczy sie tu I teraz. Okazuje sie, ze owo unoszenie sie na falach wewnetrznego pragnienia pomaga mi dookreslic siebie, poznac swoja niezwyklosc, a takze zwyczajnosc. Pomaga mi docenic to co juz jest I sprobowac czegos nowego, przypominajac mi nieustannie, ze 'nowe' nie boli I nie gryzie, jest po prostu czyms czego jeszcze nie znam.
Efekty mojego glosu, ktory tak skrupulatnie brzmi we mnie, sa zawsze widoczne I ciesza oko moje I najblizszych, jednak najwazniejsze jest dla mnie, ze pozwalam sobie owego glosu sluchac.

Zderzenie dwoch swiatow - mojego, ktory wciaz sie rozwija I moich coreczek, ktory ksztaltuje sie z niczego, przynosi mi ogromna sile by weryfikowac jakosc mojego zycia I dzieki temu stwarzac lepszy swiat dla nich I dla samej siebie. Obecnie moj swiat, jest ich swiatem... Coz, cudownie jest widziec, ze Marysia rozumie cztery jezyki, jednak czy bedzie wiedziala ktory jest jej pierwszym, ktory bedzie utozsamial ja z jakas grupa ludzi? Czy bedzie wiedziala KIM JEST? Okazuje sie, ze w kazdej fascynujacej podrozy sa wyzwania I zagrozenia I zawsze trzeba byc zwyczajnie, po ludzku ostroznym. A stworzenie rzeczywistosci, w ktorej ma sie prawo do myslenia, okreslania tego co jest sensem zycia, jest ogromnym wyzwaniem. I nie pisze teraz jedynie jako matka, ale jako kobieta, ktora coraz bardziej uswiadamia sobie swoje spoleczne zniewolenie, kobieta, ktora coraz wnikliwiej buduje swoj wlasny swiat I okresla swoje wlasne 'ja' bez potrzeby konfrontowania go z jakimkolwiek lustrem.

25 cze 2013

Byc istnieniem

Ludzie powiadaja, ze nic sie nie dzieje bez przyczyny, innymi slowy, ze wszystko przyczyne posiada. W codziennej bieganinie nie zastanawiam sie nad owym stwierdzeniem, jednak w chwilach spokojnych, zaczynam powaznie je rozwazac. Jaki jest powod poszczegolnych wydarzen, ktore mialy i maja miejsce w moim zyciu? Czy powod jest we mnie czy poza mna? Czy jest nim cos co ja okreslam, czy jest on zupelnie odmienny od osobistych interpretacji? Az wreszcie pojawia sie pytanie - co z tym wszystkim zrobic?
Istnieje, wiec jestem jakims istnieniem. Moze jestem jedynie czyjas imaginacja, moze zwyczajnym cialem, moze jestem dusza w konkretnej czestotliwosci, a moze jestem jedynie mysla. Czymkolwiek jest moje istnienie - jest. Z jakiegos powodu moje istnienie zostalo zrodzone przez moja mame w konkretnym kraju, miescie, szpitalu, o konkretnej porze, w konkretnej rzeczywistosci spolecznej. To wszystko karmilo moje istnienie i wykarmilo osiagajac rezultat mieszczacy sie w jakiejs konwencji. Czasami moje istnienie czyni akty bedace poza konwencja, ale sa one spolecznie akceptowane.

Zastanawialas sie czasem nad wlasnym istnieniem?
Co byloby gdybys zostala zrodzona w sredniowiecznej Francji? Czy oprocz dobr materialnych I jezyka urzedowego Twoj sposob myslenia bylby taki sam jak obecnie, a motywy Twoich dzialan tozsame? Co byloby gdybys urodzila sie w starozytnej Mezopotamii lub w glebokiej Afryce? Co byloby gdybys byla gejsza z Kyoto lub zakonnica, prezydentowa lub mloda matka, ktora zmaga sie z realiami wojny? Czy w tych ub jakichkolwiek innych wypadkach Twoje istnienie byloby takie samo jak obecnie czy nie? Czy myslalabys podobnie czy odmiennie? Czy stalabys w obliczu tych samych wyzwan czy nie? Jak widzisz siebie w zupelnie innej roli niz obecnej?

Ostatnio mocno zastanawia mnie wszystko co jest zwiazane z moim istnieniem. To czego jestem swiadoma jak I to o czym kompletnie nie zdaje sobie sprawy. Zobaczymy co z tego wyjdzie za jakis czas.....
Wam takze zycze udanej podrozy w kraine rozmyslan nad wlasnym istnieniem.

5 maj 2013

Nowy porzadek swiata

Juz drugi dzien nie wychodze z domu. Jestem wycofana, nie radze sobie ze swiadomoscia, ze moje dziewczynki beda coraz bardziej wiezniarkami swiata, tworzonego przez kilka osob. Ukladu tworzonego dla korzysci nielicznych kosztem wiekszosci. Trudno mi sie pogodzic, ze moje corki beda ofiarami tego gownianego zaklamania.
Ja jestem juz ta ofiara choc mam wciaz alternatywe I im wiecej sie dowiaduje tym glebiej siegam po wariant poza nurtem. Ale moje dziewczynki?
Kiedy mysle o tym co mam kupic do jedzenia, zapadam sie.... Wszystko bowiem jest manipulowane.
Kiedy mysle o ich zdrowiu znowu sie uginam pod ciezarem odpowiedzialnosci - okazuje sie, ze szczepionki wcale nie sluza ich zdrowiu ale maja na celu zaburzyc ich system immunologiczny I prowadzic do powaznych konsekwencji zdrowotnych, a nawet utraty zycia.
Kiedy mysle o tym czego beda sie dowiadywac w szkole, z programow telewizyjnych I innych mediow, chce mi sie plakac - otrzymaja papke preparowana w celu unicestwienia ich swiadomosci I ubezwlasnowolnienia.

Nie, to nie jest ten stan, w ktorym zalamuje rece I mowie - nic juz sie nie da zrobic! To jest ten stan kiedy ogladam I czytam, szperam I dowiaduje sie po to by to czego sie dowiem przetworzyc I znalezc bezpieczne rozwiazanie. Jest wiele rzeczy, ktore moge zrobic by odtruc swoj mozg I nie pozwolic zatruc moich corek.

Dlatego siedze w domu juz drugi dzien I analizujac wszystkie dane, trawie je. Jeszcze nie szukam rozwiazan. Generalnie mam jakis obraz naszego zycia I od dawna omija on glowny nurt. Chodzi jedynie o wieksza ostrosc postanowien, glebsza swiadomosc, moznosc podejmowania bezkompromisowych decyzji, itp.

Siedze wiec dalej I zbieram sie do urodzenia tego co sie we mnie rodzi.

4 maj 2013

Jestes Mama? Przeczytaj.... Prosze.

Nigdy tak powaznie nie podchodze do slow jakie publikuje na moim blogu jak dzis. Po prostu pisze, daje Ci znac, ze napisalam, a Ty sama decydujesz czy chcesz przeczytac. Dzis prosze Ciebie o przeczytanie bardzo krotkiego wpisu....


Chce Ci zadac kilka pytan, ktore dotycza Ciebie i Twojego dziecka. Piszac te pytania sama stane przed potrzeba udzielenia odpowiedzi... Dlaczego to takie wazne? Bo dotyczy tego co mozesz zrobic, kontynuowac lub z czego swiadomie zrezygnowac. Dotyczy zycia osoby, ktora nosilas w sobie....

Kiedy Twoje dziecko oglada telewizje lub korzysta z komputera - co dzieje sie wowczas z jego mozgiem? Co dzieje sie z jego swiadomoscia? Co zyskuje, a co traci? Co Ty zyskujesz pozwalajac swojemu dziecku korzystac z tych dobr?
Kiedy Twoje dziecko ma byc szczepione, co robisz? Czytasz sklad szczepionki? Dowiadujesz sie co dana szczepionka powoduje i jakie przynosi konsekwencje? Masz swiadomosc co dobrowolnie podajesz swojemu dziecku czy bezrefleksyjnie idziesz za tlumem?
Kiedy Twoje dziecko ma pore posilku, co mu podajesz? Gotujesz? Kupujesz gotowe produkty? Zastanawiasz sie nad tym czy po prostu podajesz mu cokolwiek? Czy masz swiadomosc z czego produkowany jest chleb - podstawowy produkt zywieniowy? Wiesz z czego produkowane sa ciastka, soki, napoje, jak utrzymywane sa zwierzeta, ktore potem serwujesz na stole?
Kiedy posylasz swoje dziecko do przedszkola lub szkoly, czym sie kierujesz? Co Twoim zdaniem dziecko otrzymuje w wyniku edukacji systemowej? Czy wiesz o istnieniu alternatywy?
Czy Twoje dziecko jest wolnym obywatelem kraju, w ktorym mieszkasz? Czy chcesz aby bylo wolne?
Czy kochasz swoje dziecko?

































A jesli media masowe; systemy edukacyjny, zdrowotny, religijny i jakikolwiek inny, w ktorym funkcjonujesz i produkty zywnosciowe, ktore spozywa Twoje dziecko maja na celu wywolanie w nim trwalej choroby, smierci lub zniewolenia - co wtedy?


Jestes mama i kochasz swoje dzieci, prosze - odpowiedz szczerze na te pytania.

Sciskam i chetnie podziele sie z Toba moimi przemysleniami.