Jedyne czego nam trzeba to Orwella I spolecznej bezmyslnosci...
26 cze 2013
25 cze 2013
Byc istnieniem
Ludzie powiadaja, ze nic sie nie dzieje bez przyczyny, innymi slowy, ze wszystko przyczyne posiada. W codziennej bieganinie nie zastanawiam sie nad owym stwierdzeniem, jednak w chwilach spokojnych, zaczynam powaznie je rozwazac. Jaki jest powod poszczegolnych wydarzen, ktore mialy i maja miejsce w moim zyciu? Czy powod jest we mnie czy poza mna? Czy jest nim cos co ja okreslam, czy jest on zupelnie odmienny od osobistych interpretacji? Az wreszcie pojawia sie pytanie - co z tym wszystkim zrobic?
Istnieje, wiec jestem jakims istnieniem. Moze jestem jedynie czyjas imaginacja, moze zwyczajnym cialem, moze jestem dusza w konkretnej czestotliwosci, a moze jestem jedynie mysla. Czymkolwiek jest moje istnienie - jest. Z jakiegos powodu moje istnienie zostalo zrodzone przez moja mame w konkretnym kraju, miescie, szpitalu, o konkretnej porze, w konkretnej rzeczywistosci spolecznej. To wszystko karmilo moje istnienie i wykarmilo osiagajac rezultat mieszczacy sie w jakiejs konwencji. Czasami moje istnienie czyni akty bedace poza konwencja, ale sa one spolecznie akceptowane.
Zastanawialas sie czasem nad wlasnym istnieniem?
Co byloby gdybys zostala zrodzona w sredniowiecznej Francji? Czy oprocz dobr materialnych I jezyka urzedowego Twoj sposob myslenia bylby taki sam jak obecnie, a motywy Twoich dzialan tozsame? Co byloby gdybys urodzila sie w starozytnej Mezopotamii lub w glebokiej Afryce? Co byloby gdybys byla gejsza z Kyoto lub zakonnica, prezydentowa lub mloda matka, ktora zmaga sie z realiami wojny? Czy w tych ub jakichkolwiek innych wypadkach Twoje istnienie byloby takie samo jak obecnie czy nie? Czy myslalabys podobnie czy odmiennie? Czy stalabys w obliczu tych samych wyzwan czy nie? Jak widzisz siebie w zupelnie innej roli niz obecnej?
Ostatnio mocno zastanawia mnie wszystko co jest zwiazane z moim istnieniem. To czego jestem swiadoma jak I to o czym kompletnie nie zdaje sobie sprawy. Zobaczymy co z tego wyjdzie za jakis czas.....
Wam takze zycze udanej podrozy w kraine rozmyslan nad wlasnym istnieniem.
Istnieje, wiec jestem jakims istnieniem. Moze jestem jedynie czyjas imaginacja, moze zwyczajnym cialem, moze jestem dusza w konkretnej czestotliwosci, a moze jestem jedynie mysla. Czymkolwiek jest moje istnienie - jest. Z jakiegos powodu moje istnienie zostalo zrodzone przez moja mame w konkretnym kraju, miescie, szpitalu, o konkretnej porze, w konkretnej rzeczywistosci spolecznej. To wszystko karmilo moje istnienie i wykarmilo osiagajac rezultat mieszczacy sie w jakiejs konwencji. Czasami moje istnienie czyni akty bedace poza konwencja, ale sa one spolecznie akceptowane.
Zastanawialas sie czasem nad wlasnym istnieniem?
Co byloby gdybys zostala zrodzona w sredniowiecznej Francji? Czy oprocz dobr materialnych I jezyka urzedowego Twoj sposob myslenia bylby taki sam jak obecnie, a motywy Twoich dzialan tozsame? Co byloby gdybys urodzila sie w starozytnej Mezopotamii lub w glebokiej Afryce? Co byloby gdybys byla gejsza z Kyoto lub zakonnica, prezydentowa lub mloda matka, ktora zmaga sie z realiami wojny? Czy w tych ub jakichkolwiek innych wypadkach Twoje istnienie byloby takie samo jak obecnie czy nie? Czy myslalabys podobnie czy odmiennie? Czy stalabys w obliczu tych samych wyzwan czy nie? Jak widzisz siebie w zupelnie innej roli niz obecnej?
Ostatnio mocno zastanawia mnie wszystko co jest zwiazane z moim istnieniem. To czego jestem swiadoma jak I to o czym kompletnie nie zdaje sobie sprawy. Zobaczymy co z tego wyjdzie za jakis czas.....
Wam takze zycze udanej podrozy w kraine rozmyslan nad wlasnym istnieniem.
24 maj 2013
19 maj 2013
5 maj 2013
Nowy porzadek swiata
Juz drugi dzien nie wychodze z domu. Jestem wycofana, nie radze sobie ze swiadomoscia, ze moje dziewczynki beda coraz bardziej wiezniarkami swiata, tworzonego przez kilka osob. Ukladu tworzonego dla korzysci nielicznych kosztem wiekszosci. Trudno mi sie pogodzic, ze moje corki beda ofiarami tego gownianego zaklamania.
Ja jestem juz ta ofiara choc mam wciaz alternatywe I im wiecej sie dowiaduje tym glebiej siegam po wariant poza nurtem. Ale moje dziewczynki?
Kiedy mysle o tym co mam kupic do jedzenia, zapadam sie.... Wszystko bowiem jest manipulowane.
Kiedy mysle o ich zdrowiu znowu sie uginam pod ciezarem odpowiedzialnosci - okazuje sie, ze szczepionki wcale nie sluza ich zdrowiu ale maja na celu zaburzyc ich system immunologiczny I prowadzic do powaznych konsekwencji zdrowotnych, a nawet utraty zycia.
Kiedy mysle o tym czego beda sie dowiadywac w szkole, z programow telewizyjnych I innych mediow, chce mi sie plakac - otrzymaja papke preparowana w celu unicestwienia ich swiadomosci I ubezwlasnowolnienia.
Nie, to nie jest ten stan, w ktorym zalamuje rece I mowie - nic juz sie nie da zrobic! To jest ten stan kiedy ogladam I czytam, szperam I dowiaduje sie po to by to czego sie dowiem przetworzyc I znalezc bezpieczne rozwiazanie. Jest wiele rzeczy, ktore moge zrobic by odtruc swoj mozg I nie pozwolic zatruc moich corek.
Dlatego siedze w domu juz drugi dzien I analizujac wszystkie dane, trawie je. Jeszcze nie szukam rozwiazan. Generalnie mam jakis obraz naszego zycia I od dawna omija on glowny nurt. Chodzi jedynie o wieksza ostrosc postanowien, glebsza swiadomosc, moznosc podejmowania bezkompromisowych decyzji, itp.
Siedze wiec dalej I zbieram sie do urodzenia tego co sie we mnie rodzi.
Ja jestem juz ta ofiara choc mam wciaz alternatywe I im wiecej sie dowiaduje tym glebiej siegam po wariant poza nurtem. Ale moje dziewczynki?
Kiedy mysle o tym co mam kupic do jedzenia, zapadam sie.... Wszystko bowiem jest manipulowane.
Kiedy mysle o ich zdrowiu znowu sie uginam pod ciezarem odpowiedzialnosci - okazuje sie, ze szczepionki wcale nie sluza ich zdrowiu ale maja na celu zaburzyc ich system immunologiczny I prowadzic do powaznych konsekwencji zdrowotnych, a nawet utraty zycia.
Kiedy mysle o tym czego beda sie dowiadywac w szkole, z programow telewizyjnych I innych mediow, chce mi sie plakac - otrzymaja papke preparowana w celu unicestwienia ich swiadomosci I ubezwlasnowolnienia.
Nie, to nie jest ten stan, w ktorym zalamuje rece I mowie - nic juz sie nie da zrobic! To jest ten stan kiedy ogladam I czytam, szperam I dowiaduje sie po to by to czego sie dowiem przetworzyc I znalezc bezpieczne rozwiazanie. Jest wiele rzeczy, ktore moge zrobic by odtruc swoj mozg I nie pozwolic zatruc moich corek.
Dlatego siedze w domu juz drugi dzien I analizujac wszystkie dane, trawie je. Jeszcze nie szukam rozwiazan. Generalnie mam jakis obraz naszego zycia I od dawna omija on glowny nurt. Chodzi jedynie o wieksza ostrosc postanowien, glebsza swiadomosc, moznosc podejmowania bezkompromisowych decyzji, itp.
Siedze wiec dalej I zbieram sie do urodzenia tego co sie we mnie rodzi.
4 maj 2013
Jestes Mama? Przeczytaj.... Prosze.
Nigdy tak powaznie nie podchodze do slow jakie publikuje na moim blogu jak dzis. Po prostu pisze, daje Ci znac, ze napisalam, a Ty sama decydujesz czy chcesz przeczytac. Dzis prosze Ciebie o przeczytanie bardzo krotkiego wpisu....
Chce Ci zadac kilka pytan, ktore dotycza Ciebie i Twojego dziecka. Piszac te pytania sama stane przed potrzeba udzielenia odpowiedzi... Dlaczego to takie wazne? Bo dotyczy tego co mozesz zrobic, kontynuowac lub z czego swiadomie zrezygnowac. Dotyczy zycia osoby, ktora nosilas w sobie....
Kiedy Twoje dziecko oglada telewizje lub korzysta z komputera - co dzieje sie wowczas z jego mozgiem? Co dzieje sie z jego swiadomoscia? Co zyskuje, a co traci? Co Ty zyskujesz pozwalajac swojemu dziecku korzystac z tych dobr?
Kiedy Twoje dziecko ma byc szczepione, co robisz? Czytasz sklad szczepionki? Dowiadujesz sie co dana szczepionka powoduje i jakie przynosi konsekwencje? Masz swiadomosc co dobrowolnie podajesz swojemu dziecku czy bezrefleksyjnie idziesz za tlumem?
Kiedy Twoje dziecko ma pore posilku, co mu podajesz? Gotujesz? Kupujesz gotowe produkty? Zastanawiasz sie nad tym czy po prostu podajesz mu cokolwiek? Czy masz swiadomosc z czego produkowany jest chleb - podstawowy produkt zywieniowy? Wiesz z czego produkowane sa ciastka, soki, napoje, jak utrzymywane sa zwierzeta, ktore potem serwujesz na stole?
Kiedy posylasz swoje dziecko do przedszkola lub szkoly, czym sie kierujesz? Co Twoim zdaniem dziecko otrzymuje w wyniku edukacji systemowej? Czy wiesz o istnieniu alternatywy?
Czy Twoje dziecko jest wolnym obywatelem kraju, w ktorym mieszkasz? Czy chcesz aby bylo wolne?
Czy kochasz swoje dziecko?
A jesli media masowe; systemy edukacyjny, zdrowotny, religijny i jakikolwiek inny, w ktorym funkcjonujesz i produkty zywnosciowe, ktore spozywa Twoje dziecko maja na celu wywolanie w nim trwalej choroby, smierci lub zniewolenia - co wtedy?
Jestes mama i kochasz swoje dzieci, prosze - odpowiedz szczerze na te pytania.
Sciskam i chetnie podziele sie z Toba moimi przemysleniami.
Chce Ci zadac kilka pytan, ktore dotycza Ciebie i Twojego dziecka. Piszac te pytania sama stane przed potrzeba udzielenia odpowiedzi... Dlaczego to takie wazne? Bo dotyczy tego co mozesz zrobic, kontynuowac lub z czego swiadomie zrezygnowac. Dotyczy zycia osoby, ktora nosilas w sobie....
Kiedy Twoje dziecko oglada telewizje lub korzysta z komputera - co dzieje sie wowczas z jego mozgiem? Co dzieje sie z jego swiadomoscia? Co zyskuje, a co traci? Co Ty zyskujesz pozwalajac swojemu dziecku korzystac z tych dobr?
Kiedy Twoje dziecko ma byc szczepione, co robisz? Czytasz sklad szczepionki? Dowiadujesz sie co dana szczepionka powoduje i jakie przynosi konsekwencje? Masz swiadomosc co dobrowolnie podajesz swojemu dziecku czy bezrefleksyjnie idziesz za tlumem?
Kiedy Twoje dziecko ma pore posilku, co mu podajesz? Gotujesz? Kupujesz gotowe produkty? Zastanawiasz sie nad tym czy po prostu podajesz mu cokolwiek? Czy masz swiadomosc z czego produkowany jest chleb - podstawowy produkt zywieniowy? Wiesz z czego produkowane sa ciastka, soki, napoje, jak utrzymywane sa zwierzeta, ktore potem serwujesz na stole?
Kiedy posylasz swoje dziecko do przedszkola lub szkoly, czym sie kierujesz? Co Twoim zdaniem dziecko otrzymuje w wyniku edukacji systemowej? Czy wiesz o istnieniu alternatywy?
Czy Twoje dziecko jest wolnym obywatelem kraju, w ktorym mieszkasz? Czy chcesz aby bylo wolne?
Czy kochasz swoje dziecko?
A jesli media masowe; systemy edukacyjny, zdrowotny, religijny i jakikolwiek inny, w ktorym funkcjonujesz i produkty zywnosciowe, ktore spozywa Twoje dziecko maja na celu wywolanie w nim trwalej choroby, smierci lub zniewolenia - co wtedy?
Jestes mama i kochasz swoje dzieci, prosze - odpowiedz szczerze na te pytania.
Sciskam i chetnie podziele sie z Toba moimi przemysleniami.
28 kwi 2013
Sztuka, psychologia, terapia
Bycie mama maluszka daje mi niezwykla szanse na przemyslenie kwestii, o ktorych myslec nie mam czasu w codziennosci ogarnietej obowiazkami, powinnosciami i wyzwaniami. Leila mnie niezwykle spowalnia, nasacza kazda chwile niewyslowionym aromatem i uczy na nowo, ze tu i teraz jest fantastycznym i niepowtarzalnym momentem w zyciu.
Wiesz na pewno, ze uwielbiam muzyke, fascynuje mnie cisza jako dzwiek i dzwieki same w sobie. Jestem przekonana, ze wiesz, iz postrzeganie swiata z perspektywy psychologii i sztuki jest dla mnie naturalne wiec wciaz to popelniam. Odnalazlam cos w czym moj swiat sie spelnia, jest to terapia przez sztuke. Nie chce jednak pisac o technikach czy definicji, a o tym co mnie wlasciwie fascynuje... Ano fascynuje mnie doswiadczenie. Fascynuje mnie latwosc z jaka moge zmierzyc sie z osobistym wyzwaniem. Bez naginania siebie, a z odpowiedzialnoscia i gotowoscia. Sama moge odkrywac siebie w stopniu na jaki jestem gotowa. Inna rzecza jest fakt pozytywnych emocji, ktore towarzysza samopoznaniu. Z mojej wiedzy i doswiadczenia wynika, ze klasyczna terapia podraznia emocje, pobudza je i ma na celu staniecie ze soba twarza w twarz jednak sa tam jedynie negatywne emocje, placz i trud. Nawet tworzac nowe schematy czy uswiadamiajac sobie istniejace juz systemy, w jakich sie poruszamy - jest tam jedynie trud i lekkie rozgoryczenie. Trud... No wlasnie, o co chodzi z owym trudem? Ja w swoim zyciu doswiadczylam wiele trudnosci i mam wbite do glowy, ze cokolwiek sie osiagnie, poprzedzone jest to trudem. Ba! Musi byc trud, jesli ma powstac cos wielkiego. Niegdys slyszalam porownania rodzenia nowej idei z narodzinami dziecka, jednak dzis porownanie to do mnie juz nie przemawia. Dlaczego? Bo mam wlasne doswiadczenie rodzenia. Mam takze coraz wiecej prob dokonywania czegos nowego bez ingerencji trudu i widze, ze w wielu wypadkach to dziala, dlatego powoli przestaje wierzyc, ze wszystko, czego chce dokonac musi byc oblane potem i rodzone w bolu i trudzie.
Takie tez jest moje doswiadczenie terapii przez sztuke - doswiadczenie, w ktorym spotykam sie sama ze soba, wasnymi emocjami i uczuciami, i niezwykla radosc, zadowolenie i poczucie szczescia. Endorfiny, ktory sie uwalniaja w czasie realizacji roznych cwiczen powoduja, ze dana chwila jest zwyciestwem i pozytywnym doznaniem, a co wiecej, jesli dam sobie szanse aby ja potworzyc - rozbudowuje system neuronow we wlasnym mozgu, co laczy sie z nowym sposobem postrzegania samej siebie i wlasnej rzeczywistosci. Wowczas czesto okazuje sie, ze swiat jest o wiele barwniejszy i latwiejszy w obsludze niz mnie sie wydawalo.
To mnie zachwyca - piekno chwili i trwalosc efektow, a nade wszystko - usmiech i rozradowanie.
Wiesz na pewno, ze uwielbiam muzyke, fascynuje mnie cisza jako dzwiek i dzwieki same w sobie. Jestem przekonana, ze wiesz, iz postrzeganie swiata z perspektywy psychologii i sztuki jest dla mnie naturalne wiec wciaz to popelniam. Odnalazlam cos w czym moj swiat sie spelnia, jest to terapia przez sztuke. Nie chce jednak pisac o technikach czy definicji, a o tym co mnie wlasciwie fascynuje... Ano fascynuje mnie doswiadczenie. Fascynuje mnie latwosc z jaka moge zmierzyc sie z osobistym wyzwaniem. Bez naginania siebie, a z odpowiedzialnoscia i gotowoscia. Sama moge odkrywac siebie w stopniu na jaki jestem gotowa. Inna rzecza jest fakt pozytywnych emocji, ktore towarzysza samopoznaniu. Z mojej wiedzy i doswiadczenia wynika, ze klasyczna terapia podraznia emocje, pobudza je i ma na celu staniecie ze soba twarza w twarz jednak sa tam jedynie negatywne emocje, placz i trud. Nawet tworzac nowe schematy czy uswiadamiajac sobie istniejace juz systemy, w jakich sie poruszamy - jest tam jedynie trud i lekkie rozgoryczenie. Trud... No wlasnie, o co chodzi z owym trudem? Ja w swoim zyciu doswiadczylam wiele trudnosci i mam wbite do glowy, ze cokolwiek sie osiagnie, poprzedzone jest to trudem. Ba! Musi byc trud, jesli ma powstac cos wielkiego. Niegdys slyszalam porownania rodzenia nowej idei z narodzinami dziecka, jednak dzis porownanie to do mnie juz nie przemawia. Dlaczego? Bo mam wlasne doswiadczenie rodzenia. Mam takze coraz wiecej prob dokonywania czegos nowego bez ingerencji trudu i widze, ze w wielu wypadkach to dziala, dlatego powoli przestaje wierzyc, ze wszystko, czego chce dokonac musi byc oblane potem i rodzone w bolu i trudzie.
Takie tez jest moje doswiadczenie terapii przez sztuke - doswiadczenie, w ktorym spotykam sie sama ze soba, wasnymi emocjami i uczuciami, i niezwykla radosc, zadowolenie i poczucie szczescia. Endorfiny, ktory sie uwalniaja w czasie realizacji roznych cwiczen powoduja, ze dana chwila jest zwyciestwem i pozytywnym doznaniem, a co wiecej, jesli dam sobie szanse aby ja potworzyc - rozbudowuje system neuronow we wlasnym mozgu, co laczy sie z nowym sposobem postrzegania samej siebie i wlasnej rzeczywistosci. Wowczas czesto okazuje sie, ze swiat jest o wiele barwniejszy i latwiejszy w obsludze niz mnie sie wydawalo.
To mnie zachwyca - piekno chwili i trwalosc efektow, a nade wszystko - usmiech i rozradowanie.
18 kwi 2013
cialo
Potajmnie nadchodzi mysl
zalewa mozg
serce
krwiobieg
pluca
cale cialo
zniewala potem i paralizuje
Zaistnialo cos
Kolejne mysli naplywaja
jak plaga szczurow
zalewaja
bezlad ciala
smierc
lekka jak jedwab
cicha
niewidoczna
dusza spoglada na cialo
patrzy
milczy
kocha
zycie wrocilo
zalewa mozg
serce
krwiobieg
pluca
cale cialo
zniewala potem i paralizuje
Zaistnialo cos
Kolejne mysli naplywaja
jak plaga szczurow
zalewaja
bezlad ciala
smierc
lekka jak jedwab
cicha
niewidoczna
dusza spoglada na cialo
patrzy
milczy
kocha
zycie wrocilo
Zmeczenie
Jestem zmeczona.
Czuje sie zaniedbana, niewyspana i zmeczona. Moje mysli sa zmeczone i moje uczucia takze. Moje jestestwo jest zmeczone.
Marzy mi sie kapiel. Dluga, spokojna kapiel z cisza, muzyka i swiecami. Marzy mi sie dlugi dzien samotnosci. Marzy mi sie dzien, w trakcie ktorego nie musze zmyc ani jednej lyzeczki, kubka, talerzyka, moge zostawic wszystko tak jak lezy i nie martwic sie tym ani przez sekunde.
Zmeczenie to ten stan, ktory chyba zna kazdy. Jeden dlatego, ze duzo pracuje, inny dlatego, ze ma powazne problemy, jeszcze inny stado dzieci, a jeszcze ktos gdzies bo jest kompletnym pechowcem i wszystko ma zawsze pod gorke. Jakiekolwiek powody zmeczenia mamy - ow stan znajomy jest chyba kazdej doroslej osobie.
Ja czuje sie zmeczona tu i teraz. Dzieki temu trudniej mi o cierpliwosc i kreatywnosc, zdecydowanie trudniej w caloksztalcie zycia.
Nie chce mi sie pisac psychologicznych fanaberii na temat zmeczenia. Jedynie tyle, ze tego stanu obecnie doswiadczam, ze jest mi on znany i tyle.
I wszystko co jest ma sens.
W to wierze.
Czuje sie zaniedbana, niewyspana i zmeczona. Moje mysli sa zmeczone i moje uczucia takze. Moje jestestwo jest zmeczone.
Marzy mi sie kapiel. Dluga, spokojna kapiel z cisza, muzyka i swiecami. Marzy mi sie dlugi dzien samotnosci. Marzy mi sie dzien, w trakcie ktorego nie musze zmyc ani jednej lyzeczki, kubka, talerzyka, moge zostawic wszystko tak jak lezy i nie martwic sie tym ani przez sekunde.
Zmeczenie to ten stan, ktory chyba zna kazdy. Jeden dlatego, ze duzo pracuje, inny dlatego, ze ma powazne problemy, jeszcze inny stado dzieci, a jeszcze ktos gdzies bo jest kompletnym pechowcem i wszystko ma zawsze pod gorke. Jakiekolwiek powody zmeczenia mamy - ow stan znajomy jest chyba kazdej doroslej osobie.
Ja czuje sie zmeczona tu i teraz. Dzieki temu trudniej mi o cierpliwosc i kreatywnosc, zdecydowanie trudniej w caloksztalcie zycia.
Nie chce mi sie pisac psychologicznych fanaberii na temat zmeczenia. Jedynie tyle, ze tego stanu obecnie doswiadczam, ze jest mi on znany i tyle.
I wszystko co jest ma sens.
W to wierze.
15 kwi 2013
Decyzja
Pamietam, ze wiele lat temu rozmawialam z pewnym bardzo przychylnym mi czlowiekiem i powiedzialam, ze czasem kompletnie nie wiem co robic. Odkrywcza byla dla mnie odpowiedz tej osoby, znacznie starszej ode mnie i zyciowo bardziej doswiadczonej, mianowicie: bo czasem nie wiemy co zrobic, ale decyzje podjac trzeba. I to bylo dla mnie oszalamiajace. Na tyle trudne do zaakceptowania, ze przypuszczam iz przez wiele lat nie bylam gotowa by te slowa prawdziwie skonsumowac. Rozumialam je na poziomie leksyalnym, ale nie semantycznym. Wlasciwie dzis wciaz nie wiem czy juz do mnie znaczenie owych slow dotarlo, ale na pewno wielokrotnie stanelam przed sytuacja, w ktorej nie wiedzialam co zrobic, a trzeba bylo cos przedsiewziac.
Mysle, ze czasem bywa prosciej, czyli nie wiadomo co zrobic i nie mozna wlasciwie nic zrobic, natomiast jedynym rozwiazaniem jest zwyczajnie przeczekac co paradoksalnie jest wyborem, dzialaniem, decyzja. Jesli jednak widac alternatywe, wowczas pojawia sie problem - trzeba ruszyc glowa i podjac jakies kroki.
Moze to sa wlasnie nasze codzienne wyzwania? Takie drobne szczebelki na drabinie do osiagania prawdziwej znajomosci siebie? Bo przeciez w sytuacjach krytycznych, kiedy nie ma czasu na zastanowienie, a musi byc akcja, widac czesto kim jestesmy, jak reagujemy i jakie sa nasze priorytety. Moze to jedna z mozliwosci jakie czlowiek otrzymal by stac sie coraz bardziej czlowiekiem?
Zycze Wam wytrwalosci w podejmowanych przez Was decyzjach, i spokoju w chwilach gdy naprawde nie wiecie co zrobic.
Mysle, ze czasem bywa prosciej, czyli nie wiadomo co zrobic i nie mozna wlasciwie nic zrobic, natomiast jedynym rozwiazaniem jest zwyczajnie przeczekac co paradoksalnie jest wyborem, dzialaniem, decyzja. Jesli jednak widac alternatywe, wowczas pojawia sie problem - trzeba ruszyc glowa i podjac jakies kroki.
Moze to sa wlasnie nasze codzienne wyzwania? Takie drobne szczebelki na drabinie do osiagania prawdziwej znajomosci siebie? Bo przeciez w sytuacjach krytycznych, kiedy nie ma czasu na zastanowienie, a musi byc akcja, widac czesto kim jestesmy, jak reagujemy i jakie sa nasze priorytety. Moze to jedna z mozliwosci jakie czlowiek otrzymal by stac sie coraz bardziej czlowiekiem?
Zycze Wam wytrwalosci w podejmowanych przez Was decyzjach, i spokoju w chwilach gdy naprawde nie wiecie co zrobic.
Subskrybuj:
Posty (Atom)